Dla ponad pół tysiąca osób dwutygodniowe rekolekcje wakacyjne to czas modlitwy oraz budowania relacji z Panem Bogiem i bliźnimi. Ruch Światło-Życie Archidiecezji Lubelskiej przygotował aż dziewięć oaz dla dzieci i młodzieży, w których bierze udział ponad 400 osób, a także trzy oazy dla rodzin z ok. 200 uczestnikami. Ponadto wiele rodzin z kręgów Domowego Kościoła wyjeżdża na krótsze rekolekcje, także poza diecezję.
Odkrywanie Pana Boga
Reklama
Ksiądz Jerzy Krawczyk, archidiecezjalny moderator Ruchu Światło-Życie, mówi, że „dwa tygodnie to jest odpowiedni czas, aby wejść w rzeczywistość modlitwy i spotkania z Panem Bogiem”. – Wiele osób decyduje się na wakacyjne rekolekcje kolejny raz, ponieważ dostrzega w swoim życiu owoce tego czasu; to, że tak długi wyjazd rzeczywiście przekłada się na późniejszą relację z Panem Bogiem. W przypadku młodzieży ważnym czynnikiem jest także budowanie relacji z rówieśnikami, którzy wyznają takie same wartości – podkreśla. Moderator zwraca uwagę, że idea wakacyjnych rekolekcji, zbudowanych przez ks. Franciszka Blachnickiego wokół tajemnic Różańca (stąd 15 dni), ma już ponad pół wieku, jednak się nie starzeje. – To idea uniwersalna. Chociaż konstrukcja psychoduchowa człowieka się zmienia, wciąż potrzebuje Pana Boga, bo nosi w sercu te same pytania i te same trudności, na które odpowiedź może dać tylko Bóg. Największą wartością rekolekcji jest odkrycie Boga, który jest bliski człowiekowi, z którym można wejść w osobową relację. Oazowicze wracają do domów z przekonaniem, że Pan Bóg to nie jest jakaś idea czy abstrakcja, ale ktoś realny. To doświadczenie zostaje z nimi i pozwala w codzienności szukać przestrzeni na spotkanie z Bogiem – podkreśla duszpasterz. Jak wyjaśnia, w czasie formacji oazowej na poszczególnych etapach dzieci, młodzież i dorośli przyjmują do serca Pana Boga jako tego, który obdarza człowieka bezmiarem miłości, a w sytuacji upadków nie tylko pozostaje obecny, ale podaje rękę i pomaga do siebie wrócić.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Pragnienie serca
Wśród uczestników II stopnia Oazy Nowego Życia, która odbyła się w Nadrybiu, znalazła się nastolatka z parafii św. Jadwigi Królowej w Lublinie. – Rekolekcje wakacyjne są dla mnie czasem, w którym mogę zbliżyć się do Boga. Jak wskazuje nazwa, „oaza” to takie miejsce, w którym mogę odpocząć i zaczerpnąć wody, gdzie nabieram sił na kolejny rok – wyznaje. Do oazy dołączyła dosyć późno, zaledwie dwa lata temu. Było to jednak wielkie pragnienie serca, by systematycznie wzrastać w wierze. Paradoksalnie, z Ruchem Światło-Życie spotkała się o wiele wcześniej; wielu jej rówieśników należało do oazy, znała też rodziny z Domowego Kościoła. – Oni mnie od dawna namawiali, ale ja zawsze się wykręcałam, że mam swoje harcerstwo, że nie mam czasu. Ale dwa lata temu na jednej z pielgrzymek miałam bardzo silne doświadczenie Pana Boga i takie poczucie, że muszę z tym zrobić coś więcej. Pomyślałam, że oaza zaspokoi to moje duchowe pragnienie i nie zawiodłam się – dzieli się dziewczyna. Początkowo spotkania formacyjne w parafii nie za bardzo jej się podobały, ale po wyjeździe na rekolekcje zimowe wszystko się zmieniło. – Doświadczyłam obecności Pana Boga i bliskości rówieśników. To było piękne, dlatego zostałam – wyznaje. – W oazie cenię sobie możliwość połączenia osobistej modlitwy i budowania relacji z Panem Bogiem z wejściem w przestrzeń budowania wspólnoty z bliźnimi. Urzeka mnie też młody, żywy i radosny Kościół – podkreśla. Przyznaje, że czasem koledzy z liceum patrzą na nią z przymrużeniem oka, gdy z pasją mówi o dwutygodniowych rekolekcjach, ale widzi w tym łaskę ewangelizacji. Dla niej to okazja do tego, żeby świadczyć, żeby mówić innym o Bogu, zwłaszcza tym, którzy w ogóle Go nie poznali. – Z Bogiem nie ma nic niemożliwego. On mnie zawsze prowadzi! – mówi z mocą. Podkreśla, że ogromne wsparcie daje jej najbliższa rodzina. – Moi rodzice to bardzo piękni ludzie. Oni wspierają mnie we wszystkim; często mi mówią, że są ze mnie dumni. Tak naprawdę to od nich wzięłam moje wychowanie religijne. Niezwykły jest przykład mojego taty, który mimo codziennego zabiegania potrafi trwać na modlitwie. Każdego ranka zamyka się w pokoju na 10 minut, by się pomodlić, bo potrzebuje czasu na osobiste spotkanie z Panem Bogiem. To piękne świadectwo – dzieli się dziewczyna. Uważa, że zdecydowanie więcej młodych osób powinno uczestniczyć w rekolekcjach oazowych, bo doświadczenia żywego Boga i radosnej wspólnoty Kościoła nie jest w stanie zastąpić czas spędzony z najnowszym smartfonem.
Na pierwszym miejscu
Zuzanna z Parafii św. Anny w Lubartowie z ruchem oazowym związana jest od pięciu lat. Z czasem dojrzała do decyzji podjęcia służby wobec rówieśników i wejścia na drogę animatora. Do tej pory opiekowała się dziećmi, a teraz przyszedł czas na służbę wobec rówieśników. – W ubiegłym roku na wakacyjnych rekolekcjach spędziłam ponad miesiąc, najpierw jako uczestnik, później jako animator – mówi i od razu podkreśla, że nie był to zmarnowany czas, że nie szkoda jej wakacji. – Oaza daje mi więcej, niż cokolwiek innego. Nawiązane relacje, doświadczenie bliskości rówieśników, ale też zobaczenie Boga w innych i głębsze poznanie siebie, swoich słabych i mocnych stron, to coś tak wspaniałego, że trudno opisać słowami. Dlatego już od jakiegoś czasu dostosowuję wakacyjny grafik do oazy. Ona zawsze jest na pierwszym miejscu – wyznaje tegoroczna maturzystka. Ruch Światło-Życie poznała dzięki siostrze, która formowała się w parafialnej grupie, a po wakacyjnych rekolekcjach była nimi tak zachwycona, że pociągnęła ją za sobą. Dziewczyna przyznaje, że oazowa formacja bywa przyczyną złośliwości w gronie rówieśników, ale stara się tym nie przejmować. – Nie wstydzę się wiary, zawsze chodzę z krzyżykiem lub „foską” (oazowy symbol). Czasem zdarzało mi się słyszeć zaczepki w stylu: „co ty, na zakonnicę idziesz?”, ale właśnie dzięki oazowym przyjaźniom łatwiej pokonywać trudności, łatwiej być odważnym – dzieli się animatorka. Wskazuje na ponadczasowe idee, zaszczepione przez ks. Franciszka Blachnickiego. – Dla mnie to nie postać z dalekiej przeszłości, ale autorytet i bliski przyjaciel, który wciąż ma wiele do zaoferowania młodemu człowiekowi. W czasach, gdy moi rówieśnicy czują się bardzo samotni, szczególnie cenna jest jego idea wspólnoty i jedności – mówi Zuzanna.





