Neoprezbiter 31 maja sprawował Mszę św. prymicyjną w rodzinnej Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Częstochowie.
Odważna decyzja
Jak przyznał, nigdy nie myślał, że zostanie zakonnikiem i kapłanem. – Pod koniec 2017 r., podczas warsztatów modlitwy wstawienniczej we wspólnocie Mocni w Duchu w Łodzi usłyszałem w sercu słowa: „Ty jesteś mój”. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, co one oznaczają, ale byłem przekonany, że były to słowa samego Boga – wspominał o. Michał. – Parę miesięcy później, kiedy wszedłem do kościoła na chwilę adoracji, podczas modlitwy w ciszy poprosiłem Boga, żeby pokazał mi, co mam dalej robić w swoim życiu, jaką drogę wybrać. Chwilę później pewien franciszkanin położył mi rękę na ramieniu i zaprosił do rozmowy. Zaproponował mi, żebym pojechał na rekolekcje powołaniowe. Na drugim etapie rekolekcji bardzo silnie czułem, że Pan Bóg powołuje mnie do zakonu i do kapłaństwa – opowiadał. Bez dłuższego zastanowienia podjął odważną decyzję: w wieku 29 lat zostawił dobrze płatną pracę w korporacji i wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Konkretne miejsce
Reklama
Ojciec Michał ma za sobą prawie 8-letnią formację zakonną. Jak podkreślił, w tym czasie wielokrotnie utwierdził się w przekonaniu, że powołanie nie było jego pomysłem, ale że to Bóg wybrał dla zakonnika najlepszą drogę do Niego. – Wiem to chociażby stąd, że po tych latach w zakonie widzę, jak wielkim skarbem i błogosławieństwem jest dla mnie wspólnota moich współbraci, czyli jeden z naszych głównych charyzmatów. Czy to w seminarium, czy w klasztorach, każdego dnia staramy się żyć jak rodzina, spędzać ze sobą czas przy wspólnych posiłkach, na rozmowach, wspierać się wzajemnie w trudnych momentach – wyliczał franciszkanin. Innym znakiem, który pomógł mu odkryć, że ten konkretny zakon to jego miejsce, była ponad 4-letnia „kariera” wokalisty franciszkańskiego zespołu muzycznego „Pokój i Dobro”.
– Nie jestem w stanie wyrazić Bogu wdzięczności za tak bezcenny dar, którym jest sakrament święceń. Mogę jedynie wciąż dziękować i prosić o łaskę coraz głębszego zjednoczenia z Chrystusem przy ołtarzu Pańskim – wyznał o. Wysocki.
Jak w dym
Homilię podczas Mszy św. prymicyjnej wygłosił o. Jakub Kamiński, współbrat ojca neoprezbitera. – Takiemu Panu, jak nasz Bóg, się nie odmawia. Kiedy taka Miłość mówi: chodź, to się idzie jak w dym! Jezus powiedział przecież: przyszedłem nie potępić, ale kochać i zbawić – zaznaczył o. Kamiński. – Michale, Bóg się nie pomylił! Wybrał ciebie, bo wiedział, jakie masz możliwości, ograniczenia i problemy. Zaproponował ci najlepszą przygodę na świecie, jaką tylko mógłbyś przeżyć. Twoja mądrość polega na tym, że bez zastanowienia powiedziałeś: idę, Panie. Niech Bóg cię błogosławi – dodał.
Tyś mój
Ojciec Michał Wysocki przyjął święcenia kapłańskie 30 maja we franciszkańskim Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Łodzi z rąk biskupa pomocniczego diecezji siedleckiej Grzegorza Suchodolskiego. Jako swoje zakonne i kapłańskie zawołanie obrał słowa: „Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś mój” (Iz 43, 1). – Niezliczoną ilość razy przyniosły mi ukojenie i pokój – podsumował o. Michał.





