Reklama

Niedziela Przemyska

Jesteśmy Napełnieni Duchem Świętym

Tu jest twój dom

Ks. dr Piotr Baraniewicz

Stanisław Gęsiorski

Ks. dr Piotr Baraniewicz

Z ks. dr. Piotrem Baraniewiczem, wiceoficjałem Sądu Metropolitalnego w Przemyślu, rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 1)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zbigniew Suchy: – Na początek proszę przybliżyć naszym Czytelnikom swoją drogę do kapłaństwa?

Reklama


Ks. dr Piotr Baraniewicz: – Pochodzę z pięknej, malowniczej, bieszczadzkiej miejscowości, jaką jest Bezmiechowa Górna, znana przede wszystkim ze szkoły szybowcowej, która do 1938 r. była jedną z najsłynniejszych takich szkół. Niestety, II wojna światowa zniszczyła ten dorobek, ale w latach 90. XX wieku szkoła została reaktywowana i funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Bezmiechowa to więc przede wszystkim miejscowość rozsławiona przez szybowników. Największym z nich jest pan Tadeusz Góra, który w 1938 r. przeleciał na szybowcu ponad 577 kilometrów, z Bezmiechowej Górnej do Solecznik Małych, i za wyczyn ten jako pierwszy pilot szybowcowy na świecie otrzymał medal Lilienthala, przyznany przez Międzynarodowy Związek Lotniczy.
W Bezmiechowej Dolnej chodziłem do szkoły podstawowej. Pamiętam, że w tamtym okresie część wakacji spędzaliśmy z kolegami głównie w powietrzu, gdyż za dziesięć pociągnięć liną, która była przyczepiana do szybowca, można się było raz nim przelecieć, oczywiście z panem instruktorem. To była wielka frajda dla dzieciaków. Po szkole podstawowej poszedłem do liceum ogólnokształcącego w Lesku. Chodziłem do klasy, w której, oprócz mnie, jednego chłopaka, były same dziewczyny. Była to klasa biologiczno-chemiczna. Przygotowywaliśmy się na medycynę. Pamiętam, że w czasie licealnym praktycznie na każdej długiej przerwie chodziliśmy z koleżankami na ciastko do pobliskiej kawiarni. Pewnego dnia, kiedy wróciłem ze szkoły do domu, mama mówi do mnie: „Synu, chciałabym z tobą porozmawiać. Sąsiadki mówią, że ty codziennie chodzisz z inną dziewczyną. Jak to jest w twoim życiu? Musisz się zdecydować?”.
Pięknym doświadczeniem w dzieciństwie była dla mnie nauka gry na klarnecie. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej wraz z ks. Markiem i moją siostrą Małgorzatą uczyliśmy się gry na klarnecie. Ówczesny proboszcz, ks. Tadeusz, zabierał nas do różnych sanktuariów maryjnych, gdzie graliśmy fanfary, na wzór fanfar jasnogórskich. To było wielkie dowartościowanie dla tak młodych ludzi. Z ks. Markiem przyjaźniliśmy się od dzieciństwa. Można powiedzieć, że od zawsze byliśmy dla siebie jak bracia, których obaj nie mieliśmy.

– Powołanie przyszło nagle, czy zrodziło się dopiero po dłuższych przemyśleniach?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Powołanie rodziło się we mnie powoli. Moim marzeniem była medycyna, która mnie interesuje do dzisiaj (chętnie bym ją postudiował), ale jak sięgam pamięcią, od najmłodszych lat nie było dnia, w którym bym nie uczestniczył w Eucharystii. Godziny 18.00 czy 19.00 to były dla mnie zawsze godziny zarezerwowane dla Jezusa i Eucharystii. I tak było do momentu wyboru seminarium. Wracając do czasów licealnych, mogę powiedzieć, że wiele razy, nie tłumacząc się rodzicom, wyjeżdżaliśmy wraz z ks. Markiem do różnych miejsc prowadzonych przez zakonników, ale było to bardziej z chęci poznawania różnych miejsc i osób, a nie z chęci wstąpienia przeze mnie do zakonu. Wiele razy byliśmy na Świętym Krzyżu, gdyż ks. Marek chciał wstąpić do zakonu Księży Oblatów Najświętszej Maryi Panny i wyjechać na misje. Myślę, że u mnie zaczęły się wówczas myśli o kapłaństwie. Po wielu z nim rozmowach ostatecznie jednak, w jednym momencie zdecydowaliśmy, że pójdziemy do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. I tak się zaczęło...

– Jakie były pierwsze doświadczenia kapłańskie Księdza?

Reklama

– Moja pierwsza parafia to Dubiecko. Nigdy nie zapomnę ojcowskiego przywitania przez proboszcza, ks. Ryszarda, który powiedział mi z wielką powagą: „Piotr to jest twój dom i chciałbym, żebyś się tu czuł jak najlepiej”. Byłem wtedy trochę zalękniony, bo Ksiądz Arcybiskup wręczając mi dekret, powiedział, że „czeka mnie trudna praca”. Kiedy się dowiedziałem, że mam pracować w Dubiecku, to najpierw musiałem sprawdzić, gdzie to jest, gdyż nigdy nie słyszałem o takiej miejscowości. Na miejscu, pierwsze kroki skierowałem oczywiście do kościoła i byłem przerażony jego ogromem. To przepiękna, wielka świątynia. Pomyślałem wtedy, że trafiłem do parafii, która liczy wiele tysięcy wiernych. Ksiądz Proboszcz, bardzo dobry człowiek, troszczył się o nas, wikariuszy, po ojcowsku. Pamiętam, że każdego ranka, po tym jak odprawił Mszę św. i odmówił modlitwy, przynosił nam świeże bułki na śniadanie, które przygotowywał. My, wikariusze, tylko schodziliśmy do kuchni, żeby zjeść i pójść do szkoły. Od pierwszych dni czułem się tam więc naprawdę jak w domu. Ksiądz Prałat zawsze odnosił się z sercem i troską zarówno do nas, jak i do parafian.

– To była Księdza jedyna parafia?

– Kiedy w maju Ksiądz Prałat przyjechał z Przemyśla, był trochę zasmucony. Jeździliśmy wtedy na rowerach, gdyż Ksiądz Prałat był wielkim miłośnikiem aktywnego trybu życia. Trasa była zawsze ta sama – z Dubiecka, przez Nienadową, Sufczynę, do Birczy i z powrotem. Zatrzymaliśmy się nad Sanem i Ksiądz Prałat powiedział mi, że ma dla mnie informację, która jest dla niego trochę niedobra, a dla mnie chyba dobra. Poinformował mnie wtedy, że Ksiądz Arcybiskup chciałby mnie wysłać na studia. Kilka dni później Ksiądz Arcybiskup zaprosił mnie na rozmowę i zaproponował mi studia w Rzymie, wraz z pobytem na parafii w charakterze pomocy duszpasterskiej, gdyż dzięki temu mogłem uzyskać stypendium naukowe. Wybór padł na teologię duchowości. I tak zacząłem studia na Teresianum.

Podziel się:

Oceń:

+1 0
2018-10-31 08:30

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Matka nas wszystkich

Niedziela świdnicka 20/2017

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Więcej ...

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników

2026-09-22 09:39

Vatican Media

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników. 30 lat temu na terytorium francuskim ponownie gościł św. Jan Paweł II, a głównym motywem jego podróży była 1500. rocznica przyjęcia chrztu przez Chlodwiga. 22 września 1996 r. w Reims, gdzie znajduje się historyczne baptysterium i gdzie przez wieki koronowani byli królowie Francji, papież Polak zapraszał do wierności Chrystusowi i odpowiedzialności za chrześcijańskie dziedzictwo kraju i kontynentu.

Więcej ...

Oświęcim: koronacja obrazu MB Wspomożenia Wiernych po 60 latach od pierwszych starań

2026-09-22 16:26

diecezja.bielsko.pl

Koronacja cudownego obrazu Matki Bożej Wspomożenia Wiernych odbędzie się w sobotę 26 września w sanktuarium salezjańskim w Oświęcimiu. Uroczystej Mszy św. z obrzędem koronacji przewodniczyć będzie bp Roman Pindel. Wydarzenie będzie zwieńczeniem starań o ukoronowanie wizerunku, które rozpoczęły się 60 lat temu, przy okazji obchodów Millenium Chrztu Polski. Zaplanowana wówczas uroczystość ostatecznie nie doszła do skutku.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio

Podlasie: 11-latek w szkole zaatakował toporkiem 10-latkę

Wiadomości

Podlasie: 11-latek w szkole zaatakował toporkiem 10-latkę

Rodzina Jezusa ma jeden znak rozpoznawczy, posłuszne...

Wiara

Rodzina Jezusa ma jeden znak rozpoznawczy, posłuszne...

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Kościół

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Wiara

19 września 2026r. powtórzył się cud św. Januarego!

Złodzieje włamali się do mieszkania 97-letniego...

Wiadomości

Złodzieje włamali się do mieszkania 97-letniego...

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...