Reklama

Wiara

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Reklama

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

Reklama

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

2020-09-24 07:22

Ocena: +38 -6

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z braku rodzi się lepsze… (fragment autobiografii ks. Pawlukiewicza)

2020-10-28 08:19

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

RTCK

Jedyna autobiografia ks. Piotra Pawlukiewicza! "Wywiad strumyk", którego ks. Piotr udzielił Renacie Czerwickiej, tuż przed swoim nieoczekiwanym odejściem… Na portalu niedziela.pl prezentujemy fragment tej wyjątkowej publikacji.

Renata Czerwicka: Mój kolega, gdy dowiedział się, że będziemy rozmawiać, poprosił mnie, żebym zapytała Księdza, co znaczą słowa: „trzeba zwolnić w życiu”. Wszyscy wokoło mówią, żeby zwolnić, a on nie wie, jak to konkretnie zrobić. Z pracy się ma zwolnić? Dzieci nie posyłać do szkoły? To pytanie jest chyba aktualne dla wielu osób.

Ks. Piotr Pawlukiewicz: Zna Pani to uczucie, gdy biegnie się z góry i nogi same człowieka niosą? I już się wie, czuje się to, że się człowiek wywali, że nie wyhamuje?

Rzeczywiście, tak czasem bywa.

To jest podstęp szatana, który pod przykrywką dobrego biegu (bo przecież mamy w życiu biec, nieść, zdobywać) podsuwa za dużo. Człowiek nabiera zbyt wielkiej prędkości i pozwala się innym doprowadzić do ostateczności… Wyobraźmy sobie pracowitego człowieka, takiego, co bierze nadgodziny, a potem chce jeszcze meble w ogrodzie pomalować, obiad żonie przygotować… Gotowa katastrofa z przepracowania. Niejedna żona, patrząc na takiego męża, który z wiaderkiem i farbą zasuwa, samochód myje, doktorat pisze, przyjmuje znajomych, bo jest lekarzem, mówi z dumą: „Jaki on pracowity i odpowiedzialny!”. Nie wie, że jej mąż kona już w tej chwili. I że ich małżeństwo jest już zmaltretowane (oczywiście taka sytuacja może też dotyczyć żony). Byłem kiedyś na pogrzebie mojego kolegi. Mówiono, że miał organizm sześćdziesięcioletniego mężczyzny, choć niedawno skończył dwadzieścia pięć lat. Prawda jest taka, że i lenistwo może zabić, i praca może zabić. Można by i mnie pytać, dlaczego tak pędzę. Cóż, różne ludzie mają prędkości.

W takim razie skąd mam wiedzieć, czy ja aby nie pędzę? Po czym poznam, że nadchodzi moment, w którym muszę zwolnić, że to już nie jest kwestia pracowitości i fajnego ogarniania życia, tylko podstęp złego?

Pojawiają się jakieś dziwne nerwy, sprzeczki z mężem. W którymś momencie świat się przestaje podobać, z nikim się nie mogę dogadać, wszyscy w moich oczach są źli, tylko ja jestem dobry. Zaczyna się szukać znieczulenia. Niejeden kapłan umarł na nadaktywność. Pewien mądry ksiądz powiedział mi kiedyś: „Jeśli spotkasz kiedyś księdza, który ci powie, że przez dziesięć lat nie był na urlopie, to uważaj, bo masz przed sobą niebezpiecznego człowieka, który może ci zrobić krzywdę. On już nie kontroluje siebie”. Pan Jezus też mówił do uczniów: „Zwolnijcie”. Bo przychodzi taki moment, że człowiek zaczyna wierzyć, że sam może się zbawić. Człowiek, który się modli i który zna siebie, nie da się tak ponieść. Przypomniała mi się historia księdza, który szedł do kościoła odprawić mszę świętą. Już w zakrystii, gdy stał przygotowany do wyjścia, ktoś wpada z krzykiem: „Proboszczu, plebania się pali!”. „Gasić” – odpowiedział spokojnie, a do ministrantów: „Wychodzimy”. Niewzruszony. (śmiech) To jest piękne. „Gasić, wychodzimy”. Dla niego msza to była msza. Zgaszą to zgaszą. Te przyspieszenia, za którymi często tęsknimy, nie są dobre. A z drugiej strony warto mieć w pamięci to, co ks. Aleksander Federowicz powiedział kiedyś o pysze: że jest pycha pochodząca z dumy i pycha pochodząca z nieśmiałości. Można być pysznym na dwa sposoby. Na obiedzie ktoś zgarnie wszystko z półmiska dla siebie, „bo mi się należy, bo ja głodny chodzę”, a ktoś inny będzie siedział w kąciku i udawał świętego, a w głębi duszy będzie myśleć: „Ale z nich barany. Ja się do tej dyskusji nie włączę, bo za mądry jestem na to”. Każdy ma swoją prędkość. Nieraz ktoś się chwali, że zbudował kościół. A skąd wiesz, czy Pan Bóg nie chciał, żebyś zbudował dziesięć kościołów? Może to było twoim zadaniem? Każdy ma swoją prędkość… I wszelkie porównywanie się z innymi jest głupie.

A jakie zadanie od Pana Boga dostał ksiądz Piotr Pawlukiewicz?

Z tego, co widzę, najbardziej cenną rzeczą, jaką robię, jest skłanianie ludzi do powracania do Boga… Ożywianie ich. Jeżeli w jakiejś klasie był spór, a katolicy dali radę, nie zwiali, nie zdezerterowali, ale poszli, żeby bronić Chrystusa – to już jest dobrze. Mnie chodzi o to, żeby dać im do ręki argumenty.

Gdyby zebrać w jednym miejscu wszystkie osoby, którym Ksiądz pomógł, to pewnie byśmy mieli spore miasteczko, a może i metropolię.

Ale proszę mi wierzyć… (dłuższa pauza) Nie wiem, jak to się dzieje. Może pomyliłem miejsca w ławce, kiedy nauczycielka szła i pytała, co będziesz robił, jaka będzie twoja aktywność? Tylu księży wie więcej od mnie. Z historii Polski, z geografii, z polityki…

Przecież tu o ogóle nie o wiedzę chodzi.

Chodzi też o wiedzę… Ale z wiedzą trzeba ostrożnie.

Chwilę milczymy. W pewnym momencie ksiądz Piotr podnosi głowę i patrzy na mnie z półuśmiechem.

Nie nudzi się Pani ze mną?

Żartuje Ksiądz?

Bo ta nasza rozmowa jest strasznie nudna.

Jak mogłabym się nudzić z takim człowiekiem, jak Ksiądz?

Niektórzy przypisują mi pewną wartość z powodu tego, co zrobiłem piętnaście lat temu. Że nagrałem konferencję o seksie. Z tą kasetą to był zresztą niezły numer. My się czasem śmiejemy, że jak diabeł chce jakieś dzieło ściąć, nie pozwolić go zrealizować, to Pan Bóg tylko czeka i broni. Po tej pamiętnej konferencji Seks – poezja czy rzemiosło poszedłem z bratem do hotelu. Nagle tak mnie coś w kręgosłupie walnie… Przeleżałem do rana na podłodze. Rano brat proponuje: „Poczekaj, pójdę po jakieś proszki przeciwbólowe”. Tak mnie bolało, że w ogóle nie mogłem chodzić. Ledwie byłem w stanie doczołgać się do łazienki. Mnie się takie historie generalnie nie zdarzają. Teraz naturalnie, jak mam pęknięty kręgosłup, to co innego. Ale wtedy ten ból ni stąd ni zowąd? Dziwne to było…

____________________________________

Sprawdź więcej informacji o książce "Z braku rodzi się lepsze": Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Nowy Targ: mieszkańcy odmówili Różaniec na Rynku i przeprosili za zniewagi podczas strajku kobiet

2020-11-19 19:35

[ TEMATY ]

różaniec

górale

Nowy Targ

Karol Porwich/Niedziela

Około 150 osób odmówiło 19 listopada wieczorem modlitwę różańcową na nowotarskim Rynku w intencji wynagradzającej za zniewagi wobec Pana Boga i Kościoła w czasie strajku kobiet. Modlitwie nie towarzyszyły żadne kontrowersje, a porządku w centrum stolicy Podhala strzegli funkcjonariusze policji.

Mieszkańcy Nowego Targu na modlitwie różańcowej zgromadzili się przy odnowionej kapliczce św. Jana Kantego, która stoi na Rynku w stolicy Podhala. Niemal każdy miał w ręku różaniec, niektórzy także trzymali zapalone świece.

- Nie czujemy się wyparci z przestrzeni publicznej, a wieczorna modlitwa była w intencji wynagradzającej za zniewagi wobec Pana Boga i Kościoła w czasie strajku kobiet, który także tutaj miał miejsce - mówi KAI Marek Silczuk, lekarz stomatolog związany ze Środowiskiem Tradycji Chrześcijańskiej w Nowym Targu.

Na nowotarskim Rynku zgromadziło się około 150 osób, wśród nich byli rodzice z dziećmi. Modlitwa przebiegała bez żadnych przeszkód, na płycie Rynku porządku strzegło kilku funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu.

Mieszkańcy miasta modlili się wieczorem przy sprzyjających warunkach atmosferycznych. Płyta Rynku ozdobiona jest chryzantemami, a Ratusz oświetlony. Przy tablicy pamiątkowej poświęconej św. Janowi Pawłowi II palą znicze i są złożone świeże wiązanki kwiatów.

Członkowie Tradycji Chrześcijańskiej w Nowym Targu nie wykluczają, że różaniec na płycie nowotarskiego Rynku będą odmawiać raz w miesiącu, podobnie jak odmawiają różaniec górale w Zakopanem.

CZYTAJ DALEJ

List działaczy "Solidarności" w sprawie kardynała Gulbinowicza

2020-11-23 23:00

Episkopat.pl

“Domagamy się przedstawienia dowodów, opartych o jednoznaczne fakty a nie domniemania czy pomówienia. Dopiero wówczas będziemy w stanie przekonać się o zasadności wyroku – powziętego zaocznie i wydanego bez uzasadnienia – gdy dowiemy się, jaka była jego podstawa prawna w świetle prawa kościelnego, a także czy Kardynał Gulbinowicz miał możliwość odniesienia się do stawianych mu zarzutów i skorzystania z procedury odwoławczej - czytamy w liście otwartym skierowanym m.in. do Nuncjusza Apostolskiego w Polsce.

Działacze “Solidarności” związani z Wrocławiem napisali list w obronie kardynała Henryka Gulbinowicza. Kierują go m.in. do abp. Salvatore, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, Prymasa Polski, abp. Wojciecha Polaka, Przewodniczącego KEP - abp. Stanisława Gądeckiego oraz Metropolity Wrocławskiego - abp. Józefa Kupnego.

Autorzy listu uważają, że uznanie kardynała Gulbinowicza za współpracownika SB jest “kłamliwym nonsensem”. Ponadto przypominają o zasługach hierarchy i jego działalności w latach 80-tych, kiedy rodziła się i rozwijała “Solidarność”. Zauważając, że stanowisko Stolicy Apostolskiej było “lakoniczne” i “ogólnikowe”, sygnatariusze listu domagają się dokładnych wyjaśnień w sprawie oskarżonego kardynała Gulbinowicza.

Treść listu:

Ekscelencje, Czcigodni Księża Arcybiskupi,

20 listopada 2020 roku Kardynał Henryk Gulbinowicz mocą decyzji radnych pozbawiony został tytułu Honorowego Obywatela Wrocławia. Decyzja ta była efektem stanowiska Stolicy Apostolskiej, wyrażonego w lakonicznym i ogólnikowym komunikacie. Na Księdza Kardynała nałożone zostały surowe, bezprecedensowe kary. Sformułowano też niezwykle ciężkie oskarżenia o czyny niegodne i o współpracę z byłą Służbą Bezpieczeństwa.

Stwierdzenie o współpracy z SB jest kłamliwym nonsensem.

W takim kształcie, w jakim funkcjonuje ono w przestrzeni medialnej, nie znajduje żadnego potwierdzenia w stanie badań.

W przypadku kwestii o charakterze obyczajowym w przestrzeni publicznej, poza jednostkowym świadectwem o wątpliwej wiarygodności, brak jest jakichkolwiek konkretów.

Domagamy się zatem przedstawienia dowodów, opartych o jednoznaczne fakty a nie domniemania czy pomówienia. Dopiero wówczas będziemy w stanie przekonać się o zasadności wyroku – powziętego zaocznie i wydanego bez uzasadnienia – gdy dowiemy się, jaka była jego podstawa prawna w świetle prawa kościelnego, a także czy Kardynał Gulbinowicz miał możliwość odniesienia się do stawianych mu zarzutów i skorzystania z procedury odwoławczej.

Nasz stanowczy sprzeciw budzi zarzut o współpracę śp. Księdza Kardynała z SB. Ze zgromadzonej i dostępnej w zasobach IPN dokumentacji wynika tylko i wyłącznie, że z księdzem, biskupem, a następnie arcybiskupem Henrykiem Gulbinowiczem prowadzony był jedynie tzw. dialog operacyjny, zaś On sam nigdy nie był „osobowym

źródłem informacji”. Wszelkie oparte o tę dokumentację sugestie, pojawiające się głównie w mediach, a wskazujące na delatorski charakter tych kontaktów czy osiąganie dzięki nim osobistych korzyści (z nominacją na wrocławską stolicę arcybiskupią włącznie) nie są zatem niczym innym, jak niedopuszczalnym przekroczeniem obowiązujących w nauce granic dowolności interpretacyjnej i nadużyciem propagandowym.

Dzisiaj, gdy z zadziwiającą łatwością formułuje się gołosłowne oskarżenia i feruje „kapturowe”, jak w czasach komunistycznych, wyroki, warto zatem przypomnieć raz jeszcze kwestie oczywiste.

Czujemy się zobowiązani, jako uczestnicy, a zarazem świadkowie tamtych czasów, przypomnieć to, co wiąże się z wrocławskim Kardynałem – jego ogromne, wymierne wsparcie dla idei „Solidarności” i ludzi „Solidarności”. Był z nami od początku ruchu, od sierpniowego strajku. To On udzielił błogosławieństwa strajkującym w sierpniu 1980 roku, a potem poświęcił lokal związkowy przy ówczesnym pl. Czerwonym, wspierając dobrą radą ludzi kierujących „Solidarnością”. To On, nie ograniczając się do symbolicznych gestów, jednoznacznie wspierał niezależny Związek podczas obrad Episkopatu. To Jego postawa przenosiła się na dolnośląskich proboszczów i wikarych, biorących udział w formowaniu niezależnych postaw. To u Niego, jako rzeczywistej opoki, znalazły schronienie fundusze związkowe, owe słynne „80 milionów”. To On otoczył troską internowanych oraz ich rodziny, wspierając, również materialnie, represjonowanych. To On, poprzez tradycyjny, wigilijny opłatek, integrował środowisko akademickie. To On był protektorem Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego, inspiratorem „Tygodni Kultury Chrześcijańskiej”, opiekunem najrozmaitszych niezależnych inicjatyw – od społecznych po artystyczne.

Domagamy się wyjaśnień, i mamy do nich prawo, bo nie kierują nami, sygnującymi to przypomnienie, doraźne, utylitarne względy. Jedynie poczucie, że w chwilach trudnych należy dać świadectwo prawdzie. Pozostać przyzwoitym. Bo choć reprezentujemy dzisiaj różne, czasami odległe, polityczne i światopoglądowe opcje, to doskonale wiemy, kim był dla nas Kardynał Henryk Gulbinowicz.

List podpisali:

Władysław Frasyniuk, przywódca dolnośląskiej „Solidarności”, przewodniczący ZR, RKS i RKW (1981–1989), pseud. więzienny Maolat

Bogdan Zdrojewski, działacz NZS (1980–1985), przewodniczący NZS Uniwersytetu Wrocławskiego (1982–1984), Prezydent Wrocławia (1990–2001), Minister Kultury (2007–2014), senator RP

Stanisław Huskowski, rzecznik Zarządu Regionu Dolnośląskiego NSZZ Solidarność (1981), Prezydent Wrocławia (2001–2002)

Dr Rafał Dutkiewicz, współpracownik RKS w stanie wojennym, pseud. Borys, sekretarz a następnie przewodniczący Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” we Wrocławiu, prezydent m. Wrocławia (2002–2018)

Dr inż. prof. hc Wojciech Myślecki, współzałożyciel Solidarności Walczącej, członek Komitetu Wykonawczego, pseud. Jerzy Lubicz

Barbara Zdrojewska, działaczka „Solidarności” Uniwersytetu Wrocławskiego, przewodnicząca Rady Miejskiej Wrocławia (2006–2010) i Sejmiku Województwa Dolnośląskiego (2014–2015), senator RP

Anna Janicka (secundo voto Dutkiewicz), kierowała pracami Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego we Wrocławiu w stanie wojennym

Józef Pinior, przewodniczący RKS „Solidarność” (1982–1983), pseud. Tezeusz

Prof. Roman Duda, OKNO (Dolnośląskie Porozumienie Społecznych Komitetów Nauki, Kultury, Oświaty i Zdrowia), współpracownik „Biuletynu Dolnośląskiego”, pseud. Światowid

Prof. Włodzimierz Suleja, współpracownik RKS i RKW „Solidarność” (1982–1989), pseud. Stanisław Stefański, dyr. Oddziału IPN we Wrocławiu (2000–2013), dyr. BBH IPN (2018–IX. 2020)

Prof. Krzysztof Kawalec, współpracownik „Solidarności” podziemnej, publicysta (1982–1989), pseud. K.M-ski, naczelnik Delegatury IPN Opole (2007–2016), dyr. Oddziału IPN we Wrocławiu (2016–2018)

Prof. Tadeusz Wolsza, współorganizator NZS w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego (1980–1981), red. nacz. „Dziejów Najnowszych” (od 2007), członek Rady i Kolegium IPN (od 2011)

Dr Kazimierz Jerie, skarbnik RKS „Solidarność” (1982–1983), pseud. Kajetan Maria Wanke-Jerie, współpracownik RKS „Solidarność” (1982–1983)

Prof. Aleksander Labuda, członek prezydium ZR Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”, delegat na I KZD, współpracownik RKS i RKW (1983–1989)

Prof. Ludwik Turko, przewodniczący „Solidarności” Uniwersytetu Wrocławskiego (1980–1991), członek Ogólnopolskiej Sekcji Nauki „S” (1981–1989).

Jerzy Dul, przewodniczący TKZ „Solidarność” Kolejarzy Węzła Wrocław (1984–1989)

Rafał Bubnicki, dziennikarz „Z Dnia na Dzień” (1982) i „Obecności” (1986–1989), pseud. Marek Zaborowski

Jerzy Malinowski, członek RKS Dolny Śląsk, Przew. MKK Grabiszynek (1983-1990), red. naczelny „Victorii”, pseud. Czarny, Grzegorz

Kazimierz Kimso, uczestnik strajku sierpniowego 1980 roku, koordynator zakładowych struktur podziemnych, przew. ZR NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk (od 2010)

Przemysław Bogusławski, przewodniczący TKZ NSZZ „Solidarność” w „Polarze” (1981–1989), członek RKS (1983)

Tadeusz Świerczewski, członek RKS (1981–1982), współzałożyciel Solidarności Walczącej, organizator Komisji Zakładowych na Dolnym Śląsku odpowiedzialny za kolportaż prasy, aprowizację, bezpieczeństwo głównych drukarń RKS, pseud. Rustejko

Prof. dr. hc multi. Andrzej Wiszniewski, doradca szefa RKS „Solidarność” (1983–1989), pseud. Stanisław El

Jan Winnik, wiceprzewodniczący ZR NSZZ „Solidarność”(1981), członek Solidarności Walczącej, pseud. Bronek

Prof. Jan Sobczyk, red. naczelny „Z Dnia na Dzień” (do 13 XII 1981)

Stanisław Skotny, członek „Solidarności”, internowany (XII 1981–VII 1982), kolporter pism podziemnych, autor tekstów

Prof. Andrzej Kisielewicz, działacz Solidarności Walczącej (1982–1989) i współpracownik RKS „Solidarność” (1986–1987), pseud. Jan Mak.

Maria Peisert-Kisielewicz, współpracownik Solidarności Walczącej (1982–1989) i RKS „Solidarność” (1986–1987)

Dr Tadeusz Kozar, współpracownik podziemnej „Solidarności”, szef podziemnego Radia RKS „Solidarność” (1982–1984), pseud. Leon, Ignacy

Małgorzata Calińska-Mayer, wieloletnia przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Polar Wrocław, działacz zakładowych struktur podziemnych

Jan Brandenburg, przewodniczący „Solidarności” w Pilmecie, internowany, współpracownik RKS „Solidarność”

Barbara Tomaszewska, NSZZ „Solidarność” Polar, internowana (XII 1981 – VII 1982), współpracownik RKS „Solidarność”

dr Paweł Tomaszewski, członek NSZZ „Solidarność” Instytutu Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych PAN, współpracownik RKS, wolontariusz w Arcybiskupim Komitecie Charytatywnym

Jerzy Langer, wiceprzewodniczący RKW „Solidarność” Województwa Wałbrzyskiego (1988–1989)

Jan Koziar, założyciel Rady Oświaty Niezależnej przy RKS NSZZ “Solidarność” Regionu Dolny Śląsk, pomysłodawca „Biblioteczki Ucznia” i „Biblioteczki Pracownika”, doradca RKW “Solidarność” Dolny Śląsk i Wrocławskiego Forum Samorządów Pracowniczych, pseud. Andrzej Sadowski

Dr Maria Elżbieta Dębowska, członek Tajnej Kancelarii RKS „Solidarność” (XII 1981–X 1982), pseud. Puma, Ela

Dr inż. Antoni Goraz, doradca ZR RKS i RKW „Solidarność”, współautor „wrocławskiego” programu gospodarczego I Zjazdu NSZZ „Solidarność”, pseud. ABC, Baca, Ekonomista

Marek Jakubiec, członek Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność”, pseud. Czarny

Ewa Bartkowiak-Jakubiec, członek Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność” Krzysztof Tenerowicz, członek Solidarności Walczącej, pseud. Korek

Zbigniew Razik, członek NSZZ „Solidarność” zakładów Zbożowych Bolesławiec, więziony za działalność związkową (II 1982 – IV 1982), współpracownik RKS

Zbigniew Jakubiec, członek Arcybiskupiego Komitetu Charytatywnego we Wrocławiu

Włodzimierz Mękarski, więzień polityczny (1981–1984), członek RKW NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk (1987–1989), pseud. Wowa

Jarosław Broda, redaktor naczelny tygodnika „Solidarność Dolnośląska” (1980–1981) w stanie wojennym działacz „Solidarności” i Solidarności Walczącej

Anna Morawiecka, działaczka „Solidarności” i Solidarności Walczącej, dziennikarka Wschodnioeuropejskiej Agencji Informacyjnej

Mieczysław Perlak, członek Solidarności Walczącej, kolporter i drukarz (Robotnicze Wydawnictwo „Feniks”)

Joanna Turkowska z domu Szlachta, rzecznik SKS Wrocław, współpracownik KOR, internowana (1981–1982)

Krzysztof Turkowski, współpracownik KSS KOR, członek KSS, współorganizator strajku w sierpniu 1980 roku we Wrocławiu, wiceprzewodniczący MKZ NSZZ „Solidarność” działacz Duszpasterstw Ludzi Pracy, publicysta pism podziemnych, wiceprezydent Wrocławia (1990–1994)

Małgorzata Dobrowolska, współpracownik RKS, redaktor „Z Dnia na Dzień” (1988–1989)

Jacek Ossowski, członek „Solidarności”, przewodniczący Rady Miejskiej m. Wrocławia (2014–2018)

Jan Rogala, członek „Solidarności” (1980–1989), internowany, represjonowany

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję