Reklama

Beata Szydło: rodzina powinna być w centrum zainteresowania każdego rządu

2018-04-21 18:35

pab / Przemyśl (KAI)

www.youtube.com / Kancelaria Premiera

Każdy rząd powinien stawiać w centrum swojego zainteresowania rodzinę – mówiła o tym dziś w Przemyślu wicepremier RP Beata Szydło. Była ona jednym z prelegentów XII Kongres Nauczycieli i Wychowawców Archidiecezji Przemyskiej „Tak rodziła się i rodzi się Polska”.

Beata Szydło wygłosiła referat „Rodzić miłość do Ojczyzny w sercach dzieci, młodzieży, Polaków…”. W swoim wystąpieniu podkreśliła, że rodzina to fundament, który „nas buduje i tworzy”. Zauważyła, że człowiek w danym momencie swojego życia zostaje powołany do różnych zajęć i dzieł, i dostaje do wykonania jakąś misję, ale to „kim jesteśmy, jacy jesteśmy, jakie są nasze powołania i jakie wyznajemy wartości, to wszystko zaczyna się i kończy się w rodzinie”. – O tym zawsze powinniśmy pamiętać – powiedziała.

– Patrząc na losy Polski można dostrzec, że polskie rodziny są kolebką polskości. O tym powinny wiedzieć polscy uczniowie – zauważyła.

Wicepremier stwierdziła, że ojczyzna jest również „rodziną makro”, o czym warto i należy mówić w roku jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Zwróciła uwagę, że jest to wartość, którą przekażemy przyszłym pokoleniom i powinniśmy się o nią szczególnie troszczyć. Zauważyła, że w okresie zaborów i okupacji to właśnie rodziny były ostoją polskości, a starsi przekazywali młodszym historię Polski i uczyli polskich modlitw.

Reklama

– Wtedy, gdy nie było Polski na mapach świata to rodziny wzięły na siebie ciężar podtrzymania naszej tożsamości, bez której nie byłoby suwerenności – stwierdziła.

Jak mówiła Szydło, troska o rodzinę stała się jednym z priorytetów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Z tego względu Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej otrzymało człon „ministerstwo rodziny”. – Wprowadziliśmy różne programy, które miały nie tylko wspomóc polskie rodziny, nie tylko dać poczucie bezpieczeństwa materialnego, ale przede wszystkim poczucie godności. I też wykreować, w dobrym tego słowa znaczeniu, modę na rodzinę. Mam nadzieję, że tak już pozostanie, że żaden polski rząd nie zrezygnuje w przyszłości z tego, żeby wspierać i stawiać w centrum swojego zainteresowania rodzinę – mówiła.

Jako przykład wymieniła m.in. Program 500 plus i propozycje bezpłatnych leków dla seniorów. Zaznaczyła, że obecny rząd pracuje nad kolejnymi propozycjami, które będą skierowane nie tylko do rodzin, ale i do młodych i seniorów. Szydło podkreśliła, ze w polskiej młodzieży tkwi ogromny potencjał, a przykładem były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, które odbiły się szerokim echem na całym świecie. Wicepremier wyznała, że po tym wydarzeniu, będąc za granicą, zawsze spotykała się z bardzo pochlebnymi opiniami na temat Polski, jej mieszkańców i młodzieży. – To jest to bogactwo, o którym powinniśmy nie tylko nie zapominać, ale o które powinniśmy przede wszystkim dbać – powiedziała.

W spotkaniu uczestniczyło wielu młodych wolontariuszy Caritas Archidiecezji Przemyskiej. Prelegentka chwaliła ich za to zaangażowanie, które – jak oceniła – uczy szacunku do drugiego człowieka, miłości do ojczyzny i wspólnej odpowiedzialności.

XII Kongres Nauczycieli i Wychowawców Archidiecezji Przemyskiej zorganizowali: Wydział Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej w Przemyślu, Podkarpackie Centrum Edukacji Nauczycieli w Rzeszowie i Zgromadzenie Księży Michalitów.

Tagi:
kongres

Rodzina siłą Kościoła

2018-12-12 07:49

Aleksandra Wojdyło
Edycja toruńska 50/2018, str. I

Grudziądzkie ruchy i stowarzyszenia katolickie zaprosiły 1 grudnia małżonków, rodziców, młodzież i dzieci z parafii rejonu grudziądzkiego na kongres „Rodzina – dobrą nowiną dla Kościoła i dla świata”

Aleksandra Wojdyło
Na kongresie zgromadziły się rodziny rejonu grudziądzkiego

W Grudziądzu Mszy św. koncelebrowanej przez duszpasterzy rodzin przewodniczył bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski. Słowo powitania skierował gospodarz miejsca, proboszcz parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego, asystent rejonowy Stowarzyszenia Rodzin Katolickich ks. kan. Marek Borzyszkowski. – Rodzina to szczególne miejsce – mówił – więc należy ją budować na pozytywnych przykładach, w miłości do Boga i drugiego człowieka. Im więcej Kościół poświęci czasu dla rodzin, aby je umocnić, tym trudniej będzie je niszczyć przez współczesne zagrożenia świata.

Jak zostać świętym?

W homilii bp Wiesław Śmigiel ostrzegł przed zagrożeniami współczesnego świata, prowadzącymi do ucieczki w tzw. inny świat, ociężałości serc, a w konsekwencji braku miłości Boga i drugiego człowieka. Przypomniał, że troski i kłopoty wspólnot rodzinnych są krzyżem, a centrum życia chrześcijańskiego jest Eucharystia, gdzie na ołtarzu składamy nasze troski i całe życie. Chrystus pomaga w przezwyciężaniu problemów życia codziennego przez najlepszą receptę: „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie”. Ksiądz Biskup, powołując się na przykłady z życia m.in. św. Teresy z Lisieux, św. Josemarii Escrivy de Balaguera czy św. Maksymiliana Kolbego, podkreślił, że na drodze do świętości ważne są niewielkie rzeczy. Potwierdzeniem tego są również słowa papieża Franciszka zawarte w adhortacji „Gaudete et exultate”, że świętość małych kroków to codzienne, solidne, sumienne i pełne miłości wykonywanie zadań w rodzinie, środowisku i pracy.

Drugą część kongresu w salach Zespołu Szkół Ogólnokształcących rozpoczął bp Wiesław Śmigiel, który podzielił się refleksjami z niedawnej pielgrzymki do Hiszpanii i coraz bardziej zauważalnym procesem laicyzacji w Europie. Zauważył, że bycie we wspólnotach to najlepsza droga do oparcia się zeświecczeniu i zobojętnieniu religijnemu. Podkreślił, że parafie, w których rzeczywiście działają wspólnoty, żyją i są silne. Zauważył również, że rodziny i małżeństwa trzeba budować na fundamencie Chrystusa. To bardzo ważne zadanie także dla duszpasterzy. Ksiądz Biskup wyraził radość z tegorocznego spotkania, które pozwoli na obranie jednej drogi i Bożej strategii na przyszłość.

Warsztaty

„Znaczenie sakramentu małżeństwa w życiu małżonków” i „Budowanie więzi w trzech obszarach: ciało, psychika i duch” – to główna tematyka konferencji dla małżonków i rodziców, które poprowadzili Katarzyna i Michał Nowiccy ze Stowarzyszenia „Komunia Małżeństw” z Rumii. Podkreślali oni, że oparcie się na trzech fundamentach – współdziałania, współrozumienia i współodczuwania – jest najlepszym kierunkiem do budowania dobrych relacji w rodzinie. – Małżeństwo dzisiaj to świadomość Dobrej Nowiny w życiu codziennym oraz prawdy o sobie – mówili.

Następnie ks. dr Jarosław Ciechanowski, dyrektor Wydziału ds. Rodzin Diecezji Toruńskiej, przedstawił sposoby działania Duszpasterstwa Rodzin w Diecezji Toruńskiej. Mówił o wizji duszpasterstwa rodzin zgodnym z nauczaniem Kościoła i zawartych w adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” zadaniach chrześcijańskiej rodziny we współczesnym świecie. Ważnym aspektem we współczesnym duszpasterstwie jest właściwe formowanie przez apostołowanie, towarzyszenie małżeństwom, rodzinom oraz narzeczonym przygotowującym się do sakramentu małżeństwa. Duszpasterstwo rodzin w diecezji toruńskiej dąży do ożywienia i zaangażowania małżonków i rodzin w życie parafii. Troszczy się także o narzeczonych, małżeństwa i rodziny – podkreślał ks. Ciechanowski. Zwrócił uwagę na potrzebę dobrej formacji liderów rodzin w parafiach, aby współdziałali z kapłanami dla dobra innych. Odpowiedzialnym za rodziny i małżeństwa zalecił obieranie dobrych form duszpasterskich (nawet mniej sformalizowanych) oraz większą troskę o rodziny i małżeństwa, ponieważ wówczas będzie można uniknąć pokus odchodzenia od życia sakramentalnego i życia w nieformalnych związkach. Duszpasterz rodzin z zadowoleniem mówił o zadaniach realizowanych w Poradniach Życia Rodzinnego.

Z kolei wspólnota „Przymierze Miłosierdzia” z Torunia wraz z ks. Andrzejem Jankowskim i ks. Sławomirem Sobierajskim z grupą młodzieży dyskutowała o miłości Bożej i ludzkiej, zastanawiano się także nad kierunkami obierania właściwej drogi do dojrzałego związku. Wiele emocji wywoływały zajęcia warsztatowe, dotyczące m.in. nazywania swoich emocji, ich wyrażania oraz potrzeby dystansowania się od nich, jak również uświadomienia sobie własnych relacji z Panem. Drogą do otwarcia się na Boga i drugiego człowieka jest modlitwa – podkreślali.

Podczas gdy w grupach dla małżonków, rodziców i młodzieży trwały sesje wykładowe połączone z zajęciami warsztatowymi, harcerze wraz z nauczycielami zapewnili najmłodszym uczestnikom opiekę i radosny czas z grami oraz animacjami. Kongres w Grudziądzu zakończyła wspólna modlitwa zawierzająca Bożemu Miłosierdziu sprawy rodzin i małżonków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący Episkopatu: atmosfera polityczna wymaga zmiany

2019-01-19 08:55

rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Pomysł by Kościół podjął się obecnie roli mediatora to nonsens, bo taka propozycja powinna wyjść najpierw od polityków wszystkich partii - stwierdził w rozmowie z KAI abp Stanisław Gądecki. Zdaniem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski trzeba realizować dobro wspólne w zupełnie inny sposób, tak z jednej, jak i z drugiej strony.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Tomasz Królak (KAI): Księże Arcybiskupie, po zabójstwie prezydenta Adamowicza, sytuacja w Polsce jest napięta, pełna niepokoju. Co przewodniczący Episkopatu myśli o tym, co się stało?

Abp Stanisław Gądecki: – Sytuacja jest istotnie napięta. Dlatego trzeba też ważyć słowa, które się w takim momencie wypowiada. Z jednej strony trzeba koniecznie wyrazić żal, przede wszystkim wobec rodziny Zmarłego, ale także wobec gdańszczan, a zwłaszcza współpracowników zamordowanego Prezydenta. Morderstwo na tym szczeblu jest w Polsce precedensem. Innych ludzi „na świeczniku” może stąd ogarnąć uzasadniony niepokój.
Wiemy, że na świecie zdarzały się już nieraz podobne akty przemocy, których ofiarami – czasami śmiertelnymi – padali samorządowcy i politycy. Jest to zjawisko, które, niestety, z natury zagraża zaangażowaniu politycznemu, które zazwyczaj lubi wskrzeszać w ludziach silne emocje. Zdarza się, że ma to swoje oddziaływanie na osoby, które – bądź to najęte, bądź z własnej inicjatywy – czynią komuś zło, ponieważ jest ważną figurą publiczną.
Myślę też, że żaden, nawet najdoskonalszy system ochrony nie jest w stanie obronić człowieka na stanowisku przed atakami. Przypomnijmy sobie próbę zamordowania papieża Jana Pawła II czy atak na brata Rogera z Taizé, który został śmiertelnie kilkakrotnie ugodzony nożem przez chorą psychicznie osobę. Przy częstych wystąpieniach publicznych można ograniczyć niebezpieczeństwo ataku, ale nie można go całkowicie wyeliminować, chyba że przy każdym człowieku sprawującym publiczny urząd postawimy kilku ochroniarzy.
W sumie, wydaje się, że niewielu jest takich ludzi, którzy w sposób zupełnie świadomy i dobrowolny pragną czynić zło, krzywdzić innych ludzi i samych siebie, łamać normy moralne czy lekceważyć własne sumienie. Mimo to byli, są i będą tacy ludzie i takie środowiska, które promują złe, a w konsekwencji destrukcyjne sposoby postępowania.
Myśląc o tym, co się stało, chciałbym zwrócić uwagę na to, czym kończy się często lekceważenie formacji chrześcijańskiej. Agresor nie zna, albo nie traktuje poważnie historii Kaina i Abla (Rdz 4,8-12), w której jeden człowiek objawia swoją nienawiść wobec drugiego; staje się jego nieprzyjacielem. „Cóżeś uczynił? – mówi Pan Bóg. Krew brata twego głośno woła ku Mnie... Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie” (Rdz 4,10-11).
Morderca lekceważy piąte przykazanie Dekalogu, które zakazuje – pod grzechem ciężkim – zabójstwa bezpośredniego i zamierzonego. Zabójca i ci, którzy dobrowolnie współdziałają w zabójstwie, popełniają grzech, który woła o pomstę do nieba (Rdz 4,10). Piąte przykazanie zakazuje nawet podejmowania jakichkolwiek działań z intencją spowodowania pośrednio śmierci drugiej osoby.
Kara za ten czyn jest straszna. „Zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego” – uczy św. Jan w swoim Pierwszym Liście. Kto więc – przy pełnej świadomości – podejmuje się takiej zbrodni, niezależnie od tego, czy jego ofiarą jest prezydent czy bezdomny człowiek pod mostem, sam siebie – jeśli się nie nawróci – pozbawia życia przyszłego, które trwa wiecznie. Nie ma cięższej kary dla człowieka. I to należy podkreślić w pierwszym rzędzie.

- Co robić, by do takich ataków nie dochodziło, a przynajmniej ograniczyć możliwość podejmowanych prób?

- – Odpowiedź Kościoła brzmi: nawracać się, wracać do Ewangelii i zauważać to, czego Pan Jezus uczy cały czas swoich naśladowców, to znaczy pełnego miłości odnoszenia się do wrogów. To jest istota sprawy. Wszystko inne jest tylko pochodną. Najważniejsze jest Jezusowe przykazanie „miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Mt 5,44). Nienawiść jest nie do pogodzenia z przesłaniem chrześcijańskim, z faktem bycia chrześcijaninem. Nie można godzić się z tym, by w narodzie chrześcijańskim niektórzy ludzie lekceważyli nakaz samego Chrystusa. Nawet jeśli zostałeś skrzywdzony, nie zwyciężaj zła złem, ale „zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21).
Wszystko inne jest tylko konsekwencją takiej postawy. Jest z nią nie do pogodzenia język pełen zawiści, zazdrości, niechęci a nawet nienawiści do drugiego człowieka. Nie chodzi tu jednak o eliminację tzw. „mowy nienawiści”, która jest pojęciem ideologicznym lewicy, służącym do zamknięcia ust przeciwnikom politycznym. Ci, który nawołują do walki z „mową nienawiści”, często sami stosują ją chętnie wobec swoich oponentów.
Sygnałem ostrzegawczym w tym względzie jest sytuacja, w której chrześcijanie stopniowo rezygnują z języka Ewangelii, a coraz częściej zaczynają posługiwać się ideologiczną, „poprawną” politycznie nowomową ateistów i liberałów. Chętnie podkreślają wtedy, że chrześcijaństwo to religia miłości i miłosierdzia, że Kościół jest dla grzeszników, że nie wolno nikogo oceniać ani potępiać. Zapominają natomiast o tym, że Jezus wzywa wszystkich grzeszników do nawrócenia, a swoim wyznawcom wręcz nakazuje iść i upomnieć każdego z błądzących braci czy sióstr. Chrześcijanie, którzy poddają się ideologicznym manipulacjom, miłość do człowieka zastępują akceptacją, a prawdę o jego postępowaniu zastępują sloganem o tym, że należy być tolerancyjnym. Konieczne jest zatem uczenie się języka Ewangelii, jedynego zdolnego wyrazić pełen szacunek dla drugiego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia, wykształcenia, pozycji , kultury i wiary.

- Czy Episkopat zabierze głos odnoszący się do napiętej sytuacji w naszym kraju?

- – Od dawna jest przygotowywany w tej materii list społeczny. Na razie jest on w fazie konsultacji. Gdyby to ode mnie zależało, nie wydawałbym takiego listu w obecnej sytuacji, pełnej napięcia, żalu i rozgoryczenia i niegodnych prób wykorzystania tej śmierci dla celów politycznych. Potrzebna jest spokojna atmosfera, umożliwiająca spokojny i wyważony obiór takiego tekstu. Chcemy uniknąć też stawania po czyjeś stronie, nawet w zawoalowanej formie.

- Kilkanaście godzin po ataku nożownika oceniał Ksiądz Arcybiskup, że „kto inspiruje do wzajemnej walki, koniec końców przywołuje burzę”. Czy zatem uważa Ksiądz, że na sprawcę, który był chory psychicznie, mogła też oddziaływać fatalna atmosfera życia politycznego?

- – Na ile coś prawdziwego można wnioskować w oparciu o doniesienia medialne, to morderca mścił się za rzekome doznane krzywdy. Gdybyśmy jednak za krzywdę mieli uznać to, że złoczyńca zostaje ukarany za swoje zbrodnie i zamknięty do więzienia, byłoby to zaprzeczeniem sensowności istnienia samego prawa.
Czy to, co się stało w Gdańsku, jest wynikiem atmosfery politycznego sporu? Z pewnością atmosfera polityczna działa silnie na bezkrytycznych ludzi. Ale w tej chwili nie chodzi o diagnozowanie tego, czy i na ile atmosfera polityczna odegrała tu jakąś istotną rolę. Ważniejsza jest konieczność zmiany atmosfery. Ten proces trzeba zacząć od uderzenia się we własne piersi i przyznania się do winy, co powinno prowadzić do wyznania grzechów i zadośćuczynienia. Chodzi więc w sumie o realizowanie dobra wspólnego w zupełnie inny sposób, tak z jednej, jak i z drugiej strony.

- W liście Episkopatu z 2017 r. pt. „Chrześcijański kształt patriotyzmu” pada wyraźny apel o zmianę języka, co dopiero dziś stanęło w centrum społecznej refleksji. Biskupi postulowali „refleksję nad językiem” gdyż „miarą chrześcijańskiej i patriotycznej wrażliwości staje się wyrażanie własnych opinii z szacunkiem dla – także inaczej myślących – współobywateli (...)”. Z jednej strony pojawiają się apele o to, „aby Kościół coś powiedział” a jednocześnie zupełnie nie słucha się tego, co Kościół ma do powiedzenia, bo przecież te słowa nie wywołały wtedy praktycznie żadnej refleksji i nie przyniosły skutku...

- – Czasami politykom się zdaje, że to, co mówi Kościół jest tak ogólne, że aż całkiem nieistotne. Dlatego lekceważą głos Kościoła, jeśli nie dmie w ich tubę. Inni domagają się, by Kościół przyjął teraz rolę mediatora, aby zebrał wszystkie stronu sporu i usiłował je nakłonić do zmiany stanowiska. Uważam to za nonsens, bo taka propozycja powinna wyjść najpierw ze strony wszystkich partii. Dziś jednak te partie są tak skupione na sobie, że gdyby zmieniły swoją taktykę, straciłyby grunt pod nogami.

- Muszą grać to samo...

- – Nie są w stanie zmieniać swojej muzyki. Próby mediacji już bywały, na przykład abp Głódź próbował niegdyś godzić różne frakcje, ale z tego nic nie wyszło.
Jakakolwiek mediacja mogłaby być skuteczna tylko i wyłącznie wówczas, gdyby inicjatywa wyszła od samych zainteresowanych, którym zależy na pokoju ojczyzny. Jeśli na tym zależy mnie, jako przewodniczącemu Episkopatu, to jeszcze za mało.

- A jeśli politykom nie zależy, to wystawia im to chyba słabe świadectwo?

- – Jestem daleki od potępiania polityków, bo polityka to najpiękniejsza służba, jaką człowiek może oddać ojczyźnie. Każdy w swoim sumieniu powinien osądzić, co robi.

- Mieliśmy w przeszłości kilka takich momentów, np. po katastrofie smoleńskiej czy, zwłaszcza, po śmierci Jana Pawła II, gdy obiecywaliśmy sobie, że to nas zjednoczy, że nie może być tak, jak dotąd. Obecna atmosfera wzbudziła podobne nadzieje.

- – Hasła, w stylu „nigdy więcej” są komiczne. One starają się zaklinać rzeczywistość, ale nic nie wnoszą; są samouspokojeniem dla ich autorów.

- Ale czy to jest nasza, polska cecha?

- – Nie, podobnie jest wszędzie na świecie.

- Czy jednak jako przewodniczący Episkopatu zachowuje Ksiądz Arcybiskup nadzieję, że będziemy żyć teraz w bardziej pokojowej Polsce?

- – Nadzieję trzeba zachowywać zawsze, nadzieja umiera ostatnia. Trzeba przypominać historie polskiej niezgody. Wskazywać na jej konsekwencje i poruszać sumienia. O tym właśnie mówiłem w Świątyni Opatrzności podczas Mszy z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Papieski konfesjonał w więzieniu

2019-01-19 21:06

vaticannews / Watykan (KAI)

Po raz pierwszy w swym pontyfikacie Papież Franciszek będzie spowiadał młodych przestępców osadzonych w zakładzie karnym dla nieletnich. Uczyni to w czasie liturgii pokutnej w więzieniu Las Garzas de Pacora. Będzie to jedno z wydarzeń Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Wśród papieskich penitentów będzie m.in. chłopak, który w wieku 16 lat został skazany za podwójne zabójstwo.

Agnieszka Bugała

Dyrektor watykańskiego Biura Prasowego podkreśla, że nabożeństwo pokutne i spowiedź w więzieniu są wyrazem bliskości Papieża z tymi wszystkimi, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w spotkaniu w Panamie. Przypomniana zarazem, że 150 konfesjonałów do tzw. Parku Pojednania wykonanych zostało przez 35 więźniów z panamskiego zakładu karnego La Joya. Franciszek odwiedzi również dom dla młodzieży chorej na AIDS. „W ten sposób chce nam wskazać ważne peryferie egzystencjalne, o których nie możemy zapominać” – podkreśla Alessandro Gisotti.

W czasie swej pielgrzymki Franciszek wygłosi 10 różnych przemówień i homilii, wszystkie po hiszpańsku. Będzie to jego 26. podróż zagraniczna, a zarazem 40. kraj, który odwiedzi w czasie swych pielgrzymek. W Panamie był już wcześniej w 1983 r. Jan Paweł II, ale Jorge Mario Bergolio nigdy wcześniej nie gościł na panamskiej ziemi. Dyrektor watykańskiego Biura Prasowego zapowiada, że w swych przemówieniach Papież podejmie tematy związane m.in. z ochroną środowiska, problemami ludów tubylczych oraz aktualnością przesłania św. Oscara Romero. Alessandro Gisotti podkreśla, że ŚDM w Panamie ma być także znakiem pojednania i pokoju dla tego tak bardzo doświadczonego różnymi problemami regionu świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem