Reklama

Leżajsk: Festiwal Kultury Chrześcijańskiej

Rób to, co kochasz

2018-05-09 10:54

O. Bartymeusz Kędzior OFM
Edycja przemyska 19/2018, str. VII

Archiwum organizatorów
Gościem Festiwalu była Małgorzata Kożuchowska

W kwietniu Leżajsk zamienił się w stolicę kultury chrześcijańskiej. To był niesamowity czas, wielkie święto wiary. Dwa tygodnie, kiedy mogliśmy inaczej spojrzeć na Boga i świat Jego wartości, który nam proponuje. W różnych wydarzeniach Festiwalu wzięło udział ponad 6000 osób!

Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 19/2018 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

Tagi:
Festiwal Kultury Chrześcijańskiej

„Eutrapelia” w Stalowej Woli

2017-07-26 10:52

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 31/2017, str. 6-7

Archiwum autora

Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej

Po raz kolejny w placówce odbyły się zmagania w ramach Festiwalu Kultury Chrześcijańskiej „Eutrapelia”. Na sali gimnastycznej zgromadzoną młodzież oraz zaproszonych członków kapituły powitał dyrektor placówki Mariusz Potasz. Uczniowie z klasy drugiej, według scenariusza Sylwii Węglińskiej i uczennicy Wiktorii Masłowskiej, przygotowali program słowno-muzyczny pt. „Idźcie i głoście Miłość”. Hasło wiodące jubileuszowej edycji festiwalu „Idźcie i głoście...” uzupełniono słowem „miłość”. Aneta i Konrad, prowadząc spotkanie, najpierw przybliżyli jego znaczenie, następnie chór szkolny pod kierunkiem Jolanty Kawy ozdobił tę refleksję pieśnią z repertuaru Piotra Rubika, w czasie której zatańczyła para uczniów z Zespołu Szkół nr 6 w Stalowej Woli. Współpraca tych obu placówek edukacyjnych od wielu lat oparta jest na miłości siostrzanej i na wartościowych przesłaniach ks. Jana Twardowskiego. Ponadto uczestnicy przedsięwzięcia mogli się wsłuchać w analizę trudów dojrzewającej miłości, będącej okresem próby, z którym trzeba się uporać, jak pisał wieszcz narodowy Adam Mickiewicz. Do wspomnienia o miłości do ojczyzny nawiązała zaś Dominika w pieśni „To ojczyzna twa”. Wieńczącym program utworem był „Hymn o Miłości” św. Pawła w interpretacji Przemka. Chór po raz kolejny uświetnił śpiewem spotkanie, wykonując „Psalm dla Ciebie”. Spotkanie uczniów liceum z festiwalem zakończył występ wokalny chóru z solistami: Jackiem, Dominiką, Pauliną i Olą, a ks. Bogdan Krempa udzielił wszystkim błogosławieństwa na dalszy czas wytężonej pracy w szkole.

Centrum Edukacji Zawodowej

Od 20 lat placówka otwiera swoje podwoje i prezentuje się w ramach festiwalu. W auli wypełnionej uczniami przeżywano koncert ewangelizacyjny pt. „Idźcie i głoście” – Jezus. Uczniowie pod kierunkiem Mirosława Juśkiewicza, Anny Olszewskiej i Anety Wójcik przygotowali krótkie katechezy kerygmatyczne, przeplecione prezentacją wokalno-instrumentalną zespołu Ceziaki, w asyście kwartetu wokalnego. – Każda z tych katechez oparta na krótkich fragmentach Pisma Świętego przybliżała wartość miłości Boga do człowieka, który przez śmierć i zmartwychwstanie swego Syna zbawił całą ludzkość. Katecheza o grzechu przybliżyła nam skutki złego postępowania, lekceważenia woli Bożej i nieposłuszeństwa, które w ostateczności wciągają w pułapkę samotności, przemocy i konfliktów jakby w potrzask, z którego nie ma wyjścia. Ten grzeszny sposób życia niszczy w nas ufność i miłość ku Bogu, a potęguje pychę i miłość do samego siebie – zaznaczają twórcy. Ostatnia katecheza zwróciła uwagę wszystkich słuchaczy na działanie Ducha Świętego, który uobecnia Zmartwychwstałego zasiadającego po prawicy Ojca. Przez swe dary uświęca i pociesza, uzdrawia duszę oraz obdarza mądrością i pokojem. – Nasza głęboka wiara sprawia, że pomimo wielu trudności i przeciwności nie zatrzymujemy się, lecz idziemy niestrudzenie do przodu, ku górze, z entuzjazmem i ze świadomością niepowtarzalnej miłości Boga. Tą prawdą mamy obowiązek się dzielić i dawać świadectwo tam, gdzie pokieruje nas los – podkreślają uczniowie. Refleksje i zadumę nad życiem człowieka zobrazowano krótkimi filmami. Członkowie kapituły podziękowali dyrekcji w osobach Piotra Żyjewskiego i Anny Woś za pielęgnowanie tradycji uczestnictwa szkoły w festiwalu, a Gabrieli Rubas-Dębskiej, Grzegorzowi Skoczkowi i Piotrowi Żakowi za czynne wsparcie w działaniach artystycznych.

Zespół Szkół im. gen. Władysława Sikorskiego

Dyrekcja, nauczyciele oraz uczniowie placówki zaprosili kapitułę na festiwalowe spotkanie z matką, która modlitwą potrafi uratować świat. – Pierwsza część programu przybliżyła nam klimat domu, w którym rodzice i dziadkowie cieszą się z narodzin Pawełka. Cały czas dba o niego matka, modląc się nieustannie, nawet wtedy, kiedy Paweł zbacza z właściwej drogi życia. Po dłuższym czasie, jak marnotrawny syn, Paweł wraca do domu, przeprasza za swoje zachowanie i prosi o przebaczenie. Druga część została poświęcona Matce Bożej, ukazanej w prezentacji multimedialnej – relacjonują uczestnicy. Ciekawą formę miała trzecia część przedsięwzięcia, na poczet której został przeprowadzony wywiad ze społecznością szkolną na temat, kim są dla nas nasze mamy, dlaczego je tak kochamy i za co im dziękujemy. Zarówno młodzież, jak i dorośli chętnie wypowiadali się na temat swoich mam, a ich wypowiedzi były bardzo bogate, zaś lista podziękowań nie kończyła się. Wyjątkowy śpiew Dominiki ubogacił cały program oraz pozwolił zatrzymać się i wtulić się jak dziecko w ramiona Matki. Dyrektor festiwalu Ewa Sęk pogratulowała wszystkim artystom za głębokie przeżycie tego programu, Agnieszce Rusinek i Iwonie Siembidzie za różnorodność form artystycznych, a ks. Mariuszowi Kozłowskiemu za wsparcie duchowe i intensywną pracę w dziele krzewienia wiary w środowisku szkolnym. Szczególne podziękowania skierowane zostały do dyrektora Andrzeja Kolucha za wychowywanie uczniów w kulturze polskiej i chrześcijańskiej.

Zespół Szkół nr 2 im. Tadeusza Kościuszki

Spektakl teatralny pt. „Jasne światło” Marcina Kobierskiego przygotowany został przez Renatę Pachacz, ks. Wiesława Marszałka i Bogusława Łoja, pracujących wspólnie z młodzieżą w placówce kierowanej przez Tomasza Sekulskiego i Dariusza Bożka. – Na scenie uczniowie przybliżyli historię życia Chiary Badano, włoskiej dziewczyny pełnej energii, radości i młodzieńczego wigoru, lubiącej sport i wspólne spotkania z koleżankami, ale nade wszystko lubiącej czytać Pismo Święte i rozmowy z Jezusem w kościele. Pewnego dnia dziewczyna wybiera sobie Pana Jezusa na swojego Oblubieńca, powierza mu swoje życie, młodość, a następnie cierpienie, gdyż choroba, sprawiająca jej wielki ból, obezwładniła jej nogi tak, że przestała chodzić. Będąc w szpitalu, spotyka ludzi chorych, cierpiących nie tylko cieleśnie, ale i duchowo, nieumiejących pokonywać swoich ułomności z braku cierpliwości. Chiara swój ból łączy z cierpieniem Chrystusa Ukrzyżowanego, tym samym dając świadectwo swojej wiary wszystkim wokoło. Taka postawa jest podziwiana przez pacjentów szpitala, ale też i wyśmiewana. Kiedy płomyk jej życia dogasa, przygotowana na spotkanie z Oblubieńcem odchodzi w spokoju i z radością do chwały nieba. Wszyscy, którzy ją znali, nazywali ją aniołem i nadali przydomek „Luce” – światło, snuli refleksję nad sensem życia i zastanawiali się, jaki sens ma cierpienie. Tło drogi życia przyszłej błogosławionej stanowiło zwyczajne życie ludzi prostych, zajmujących się różnymi sprawami, interesującymi się nie tylko sobą, ale innymi ludźmi. Spotykając się przy mogiłach najbliższych, żywo dyskutowali zarówno z umarłymi, jak i żywymi. Taka droga błogosławionej jest godna naśladowania dla wszystkich ludzi, a zwłaszcza dla jej rówieśników – relacjonują akcję spektaklu jego twórcy. Członkowie kapituły podziękowali młodzieży i opiekunom stalowowolskiej „Budowlanki” za przykład bł. Chiary – Lucy Badano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Rita - orędowniczka w sprawach beznadziejnych

Magdalena Wojaczek
Edycja małopolska 11/2007

Każdego 22. dnia miesiąca kościół pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, niezależnie od pory roku, zamienia się w ogród kwitnących róż. Ludzie przyjeżdżają tutaj z różnych stron Polski, aby wyprosić u Boga potrzebne łaski. Modlą się za wstawiennictwem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Monika Łukaszów

- Kult św. Rity - włoskiej augustianki - rozwinął się w Polsce w okresie międzywojennym. Nie znamy dokładnie jego początku, ale prawdopodobnie związany był z obrazem Świętej umieszczonym w bocznym ołtarzu kościoła i z powstaniem na tym samym miejscu drewnianej figury w roku 1942 - opowiada o. Marek Donaj, augustianin, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po II wojnie światowej siostry augustianki zajęły się jego propagowaniem. Władze państwa skutecznie ograniczały drukowanie materiałów religijnych, dlatego zakonnice działały konspiracyjnie. Przepisywały ręcznie nowenny, powielały je za pomocą kalki i rozdawały w czasie różnych spotkań. Zaprzyjaźniony fotograf reprodukował zdjęcia Świętej. Nie była to jednak akcja prowadzona na szeroką skalę. Św. Rita zawdzięcza swoją popularność przede wszystkim czcicielom. Ludzie, którzy doznali łask za jej wstawiennictwem, przekazywali innym nowennę do patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Św. Rita nie zostawi nikogo, kto szuka pomocy Boga za jej pośrednictwem. Jest zawsze blisko codziennych ludzkich spraw. - To wynika z jej życiorysu. Była przecież żoną, matką, a także zakonnicą - mówi o. Marek. Swoim życiem uczyła, że przebaczenie jest pierwszym krokiem do rozwiązania wszystkich problemów. Jako żona trudnego męża potrafiła łagodzić jego porywczy charakter. Kiedy został zamordowany, a synowie chcieli go pomścić, modliła się, aby nie popełnili tej straszliwej zbrodni. Bóg wysłuchał jej w sposób dla człowieka niezrozumiały. W wyniku epidemii jej dzieci umierają. Św. Rita pokornie przyjmuje wolę Boga. Postanawia wstąpić do zakonu augistianek w Cascia. Jednak siostry, z obawy przed zemstą zwaśnionych rodów, nie chcą jej przyjąć. Św. Rita doprowadza do zgody między rodzinami i w końcu zostaje augustianką. Na znak przyjęcia jej całkowitego oddania się Chrystusowi Pan Bóg obdarza ją stygmatem korony cierniowej na czole.
Liczba wiernych gromadzących się każdego 22. dnia miesiąca na nabożeństwie ku czci św. Rity stale wzrasta. W jej wspomnienie - 22 maja do Krakowa przyjeżdżają jej czciciele z całej Polski. Najwierniejszym świadkiem rozrastania się kultu św. Rity jest s. Aleksandra, augustianka, która od 1977 r. zajmuje się korespondencją do św. Rity. - Co roku do zakonu przychodzi ok. 200 listów z prośbami o modlitwę i świadectwami uzyskanych łask. Wierni proszą o: zdrowie, potrzebne łaski, błogosławieństwo w rodzinie, rozwiązanie problemów wychowawczych, materialnych, łaskę macierzyństwa... - wylicza s. Aleksandra. Listy są bardzo szczere, intymne. Często przepełnione głęboką wiarą i gotowością przyjęcia woli Bożej. - Piszą przede wszystkim kobiety, ale przychodzi również korespondencja od mężczyzn. Pewien przedsiębiorca z Warszawy uważa, że św. Rita jest patronką biznesu i pomaga mu w prowadzeniu firmy - opowiada s. Aleksandra. Wierni przesyłają również wota w podziękowaniu za wysłuchane modlitwy.

Nieodłącznym atrybutem kultu św. Rity jest róża. Wiąże się to z cudem, który wydarzył się przed jej śmiercią, w okresie zimowym. Umierając, św. Rita zapragnęła dostać różę. W ogrodzie pod śniegiem znaleziono kwitnący krzak. W czasie nabożeństwa ku jej czci święci się róże. - To symbol zjednoczenia św. Rity z Chrystusem - wyjaśnia o. Marek. - Ludzie przeważnie kupują dwie róże. Jedną zostawiają św. Ricie, a drugą zasuszają - mówi pani Zofia, która od dwóch lat pomaga siostrom w sprzedaży róż. Pani Zofia kilka lat temu za wstawiennictwem św. Rity wymodliła sobie łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej.

Listy do Świętej

Drogie Siostry,
Piszę, aby podzielić się z Wami moją radością. Od wielu lat proszę św. Ritę o pomoc i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby mi nie pomogła. Ostatnio chorowałam i prosiłam św. Ritę o pomoc w wyzdrowieniu. Lekarz groził zabiegiem, a ja uparcie prosiłam i proszę św. Ritę, abym wyleczyła się zachowawczo. I właśnie wczoraj dowiedziałam się, iż mimo że leczenie jeszcze trochę potrwa, to zabieg nie jest konieczny. Odmawiam jak tylko mogę modlitwę do św. Rity, gdyż absolutnie wierzę w jej pomoc i wstawiennictwo.
Proszę Siostry o modlitwy w mojej intencji.
Dobrosława, maj 2002 r.

Szczęść Boże!
Czcicielką św. Rity jestem od roku. Wcześniej, mając jakiekolwiek problemy, modliłam się do św. Judy Tadeusza. Właśnie rok temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży, a bardzo tego nie chciałam. Gorąco modliłam się do św. Rity, żeby tak nie było. Okazało się jednak, że jestem w ciąży. Załamałam się. Mąż był bez pracy, mamy już 13-letnią córkę, która obecnie przechodzi trudny wiek. Miałam żal do św. Rity, że mnie nie wysłuchała. Teraz bardzo się tego wstydzę, bo przez moją próżność nie pomyślałam, że może Bóg ma w stosunku do mnie inne plany, że może tam, w niebie, jest zapisane, że powinnam mieć dwoje dzieci. Zaakceptowałam decyzję Boga i ze wszystkich złych myśli i słów wyspowiadałam się. Ponownie zaczęłam się modlić do św. Rity o szczęśliwy przebieg ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Czułam się znacznie lepiej niż przy pierwszej ciąży. 25 czerwca 2004 r. urodziła się nasza druga córka - Amelia, właśnie dzisiaj kończy 5 miesięcy. Ochrzciliśmy ją 12 września. Mąż znalazł pracę i po urodzeniu Amelii częściej zaczął chodzić do kościoła. Teraz o wszystko modlę się do św. Rity - o zdrowie dla całej rodziny, pracę dla męża, o pomoc Boga, dosłownie o wszystko.
Beata, listopad 2004 r.

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę z całego serca gorąco podziękować św. Ricie za wysłuchanie mojej prośby - za zdanie egzaminu, za pomoc i opiekę, siły w tych jakże trudnych chwilach. Modliłam się do św. Rity, aby wyprosiła mi łaskę zdania egzaminu. Obiecałam, że publicznie podziękuję za to. I zostałam wysłuchana, piszę ten list, aby wypełnić obietnicę. Dostałam się na studia medyczne do Akademii we Lwowie.
Dziękuję za jej wstawiennictwo do Boga i wierzę w jej wielką pomoc, prosząc o wsparcie na dalsze lata nauki dla siebie, o światło Ducha Świętego w sprawie studiów, o wybór dalszej drogi życia.
Olga, Lwów 2004 r.

Drogie w Chrystusie Panu Siostry Augustianki,
Serdecznie pozdrawiam całą siostrzaną Wspólnotę.
Mam 27 lat. Piszę ten list, aby w ten sposób jeszcze raz podziękować św. Ricie za uratowanie naszego synka. Otóż od początku moja ciąża była zagrożona. Groziło mi poronienie i z tego powodu przebywałam w szpitalu, a po powrocie do domu musiałam dużo leżeć i bardzo uważać na siebie. W styczniu trafiłam ponownie do szpitala, gdzie po szczegółowych badaniach okazało się, że dziecku grozi zamartwica. Lekarze niezwłocznie przystąpili do cesarskiego cięcia. Urodziłam synka Mateusza. Ważył jako wcześniak 1300 g i przez pewien czas musi przebywać w szpitalu. Przez okres ciąży modliłam się do św. Rity o to, aby nasze upragnione dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Dziękuję jej za otrzymane łaski i proszę o dalsze wstawiennictwo.
Agnieszka 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Papież spotka się z 5 księżmi chilijskimi, ofiarami ks. Karadimy

2018-05-22 22:17

st, pb (KAI) / Watykan

W dniach 1-3 czerwca Ojciec Święty spotka się z 5 księżmi, ofiarami nadużyć seksualnych ks. Fernando Karadimy w swojej rezydencji w Domu Świętej Marty – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

vatican.va

Oto tekst watykańskiego komunikatu w tłumaczeniu na język polski:

„Od 1 do 3 czerwca 2018 r. Ojciec Święty przyjmie drugą grupę ofiar ks. Fernando Karadimy i jego zwolenników z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Providencia w Santiago de Chile („El Foresta”). Chodzi o pięciu księży, którzy padli ofiarą nadużycia władzy, sumienia i wykorzystywania seksualnego. Razem z nimi będą również dwaj kapłani, którzy pomagali ofiarom w ich drodze prawnej i duchowej, oraz dwie osoby świeckie zaangażowane w to cierpienie. Wszyscy będą gośćmi Ojca Świętego w Domu Świętej Marty.

Zdecydowana większość z tych osób uczestniczyła w spotkaniach odbywających się w Chile podczas specjalnej misji abp. Charles Scicluna i ks. Jordi Bertomeu, jaka miała miejsce w lutym b.r. Pozostali współpracowali w ciągu tygodni, które nastąpiły po wizycie.

Poprzez to nowe spotkanie zaplanowane miesiąc temu, Papież Franciszek pragnie okazać bliskość wykorzystywanym kapłanom, towarzyszyć im w ich bólu i wysłuchać ich cennych opinii, aby udoskonalić aktualne środki prewencyjne i zwalczać nadużycia w Kościele.

Na tym zakończy się pierwszy etap spotkań, jakich chciał Ojciec Święty, z ofiarami systemu nadużyć ustanowionego kilkadziesiąt lat temu we tej parafii. Wspomniani księża i świeccy reprezentują wszystkie ofiary kleru w Chile, ale nie jest wykluczone, że podobne inicjatywy mogą się powtórzyć w przyszłości.

Podczas weekendu będą miały miejsce różne spotkania, które będą odbywały się w atmosferze zaufania i poufności. Rano w sobotę, 2 czerwca, papież odprawi prywatną Mszę w Domu Świętej Marty, a wczesnym południem odbędzie się spotkanie grupy, a następnie rozmowy indywidualne.

Ojciec Święty nadal prosi wiernych w Chile – a w szczególności wiernych w parafiach, gdzie ci kapłani wypełniają swoją posługę duszpasterską – aby towarzyszyli im modlitwą i solidarnością w tych dniach”.

Urodzony w 1930 r. ks. Fernando Karadima był powszechnie znanym i szanowanym duszpasterzem. Uważał się za duchowego syna księdza-społecznika św. Alberta Hurtado. Bronił praw człowieka w czasie dyktatury gen. Augusto Pinocheta. Uchodził za autorytet młodzieży pomagającej ubogim. Wychował około 50 kapłanów, w tym kilku biskupów (jednym z nich jest Juan Barros). Przez wielu uważny był za świętego.

Gdy więc kilku młodych mężczyzn z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Providencia w Santiago de Chile, gdzie był proboszczem, złożyło zeznania obciążające go jako pedofila, początkowo nikt nie chciał w nie wierzyć.

Także arcybiskup Santiago w latach 1998-2010, kard. Francisco Javier Errázuriz przyznał po latach, że nie uwierzył w pierwsze oskarżenia właśnie z powodu „opinii świętości”, jaka otaczała ks. Karadimę. Nie podjął dochodzenia, gdyż prawo kościelne nakazuje je rozpocząć, gdy zarzuty są co najmniej prawdopodobne. Ponadto był przeświadczony, że ofiary nie milczałyby przez lata, już jako ludzie dorośli, o doznanych nadużyciach. Zaprzeczył jednocześnie, jakoby jego intencją było krycie nadużyć, uznał jedynie, że nie ma na nie dowodów. Później jednak, gdy poważne zarzuty wobec ks. Karadimy zostały publicznie przedstawione, poprosił duchownego, by zrezygnował, jednak ten się bronił. W końcu kardynałowi udało się go do tego przekonać i w 2006 r. ks. Karadima przestał być proboszczem. Zgodnie z obowiązującymi w Kościele procedurami sprawę przekazano do zbadania Kongregacji Nauki Wiary, która w styczniu 2011 r. uznała winę duchownego i nałożyła na niego dożywotnią suspensę (zakaz sprawowania funkcji kapłańskich). Kilka miesięcy później odrzuciła jego odwołanie, w którym utrzymywał, że nie popełnił zarzucanych mu czynów. Niemal 88-letni ks. Karadima do dziś odbywa pokutę w odosobnieniu w jednym z żeńskich klasztorów w Santiago.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem