Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Leżajsk: Festiwal Kultury Chrześcijańskiej

Rób to, co kochasz

2018-05-09 10:54

O. Bartymeusz Kędzior OFM
Edycja przemyska 19/2018, str. VII

Archiwum organizatorów
Gościem Festiwalu była Małgorzata Kożuchowska

W kwietniu Leżajsk zamienił się w stolicę kultury chrześcijańskiej. To był niesamowity czas, wielkie święto wiary. Dwa tygodnie, kiedy mogliśmy inaczej spojrzeć na Boga i świat Jego wartości, który nam proponuje. W różnych wydarzeniach Festiwalu wzięło udział ponad 6000 osób!

Organizatorzy: klasztor Ojców Bernardynów i Franciszkański Ośrodek Kultury w Leżajsku zaprosili wielu znamienitych gości, którzy podczas spotkań, koncertów, warsztatów, projekcji filmowych i sztuk teatralnych dzielili się swoimi pasjami, swoją wiarą i miłością do Boga. Każdego dnia Festiwalu miała miejsce Eucharystia.

Ale po kolei: Festiwal Kultury Chrześcijańskiej Leżajsk 2018 rozpoczął się 7 kwietnia uroczystą Eucharystią, sprawowaną przez o. Teofila Czarniaka, ministra Prowincji Niepokalanego Poczęcia NMP, oraz Wieczorem Chwały. W niedzielę 8 kwietnia podczas Mszy św. w bazylice leżajskiej muzycznie towarzyszył Festiwalowi zespół Zapatrzeni, a na koniec dnia odbył sie koncert – Totalne Uwielbienie w wykonaniu MATE.O.

Reklama

W kolejnym dniu gościem był Ireneusz Krosny. Z poruszającego świadectwa jego życia można było wydobyć najważniejsze przesłanie: W życiu najważniejsze są relacje! One przetrwają na zawsze! Zatem, dbajmy o nie.

Wtorek 10 kwietnia był dniem filmu. Gościem był reżyser filmu „Siła modlitwy” – Jarosław Mańka. Wiara, modlitwa i zaufanie Bogu! To chyba najważniejsze przesłanie z tego spotkania. Środowy poranek przywitał nas hiphopowymi rytmami chrześcijańskiego rapera TAU. Jego muzyka i świadectwo porwało młodych ludzi i nie tylko. Wieczorem zaś Festiwal upłynął pod znakiem miłości. Naszymi gośćmi byli Gomułeczki, czyli Monika i Marcin Gomułkowie wraz z Adasiem i Zuzią.

Kolejne dni Festiwalu zdominował teatr! Najpierw Teatr Maska wystawił sztukę „O mniejszych braciszkach świętego Franciszka”, zaś grupa teatralna Franciszek wystawiła swoją premierową sztukę pt. „Szansa”.

W niedzielę 15 kwietnia jak kochać rozumnie pokazał nam ks. Łukasz Piórkowski, a we wtorek podczas spotkania z dziećmi podzielił się przemyśleniami, że najlepszym sposobem na wszelkie dąsy i fochy są: modlitwa, Eucharystia i czytanie Słowa Bożego.

Delfina i Bartek gościli u nas w środę 18 kwietnia. Występem i świadectwem życia zapalili w wielu, szczególnie młodych ludziach pasje do tańca i akrobatyki, a przede wszystkim rozbudzili pragnienie rozwijania swoich talentów, które otrzymaliśmy od Boga.

Festiwal zakończyliśmy 22 kwietnia – Mszą św. pod przewodnictwem o. Sylwestra Skirlińskiego i wspaniałym spotkaniem z Małgorzatą Kożuchowską.

Bogu niech będą dzięki za ten czas! Dziękujemy wszystkim zaproszonym gościom. Dziękujemy sponsorowi głównemu, czyli zakładowi SMAK GÓRNO. Ale przede wszystkim dziękujemy wszystkim za obecność i wszelkie wsparcie!

O. Bartymeusz Kędzior OFM, Organizator Festiwalu, Koordynator ds. Nowej Ewangelizacji

Tagi:
Festiwal Kultury Chrześcijańskiej

„Eutrapelia” w Stalowej Woli

2017-07-26 10:52

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 31/2017, str. 6-7

Archiwum autora

Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej

Po raz kolejny w placówce odbyły się zmagania w ramach Festiwalu Kultury Chrześcijańskiej „Eutrapelia”. Na sali gimnastycznej zgromadzoną młodzież oraz zaproszonych członków kapituły powitał dyrektor placówki Mariusz Potasz. Uczniowie z klasy drugiej, według scenariusza Sylwii Węglińskiej i uczennicy Wiktorii Masłowskiej, przygotowali program słowno-muzyczny pt. „Idźcie i głoście Miłość”. Hasło wiodące jubileuszowej edycji festiwalu „Idźcie i głoście...” uzupełniono słowem „miłość”. Aneta i Konrad, prowadząc spotkanie, najpierw przybliżyli jego znaczenie, następnie chór szkolny pod kierunkiem Jolanty Kawy ozdobił tę refleksję pieśnią z repertuaru Piotra Rubika, w czasie której zatańczyła para uczniów z Zespołu Szkół nr 6 w Stalowej Woli. Współpraca tych obu placówek edukacyjnych od wielu lat oparta jest na miłości siostrzanej i na wartościowych przesłaniach ks. Jana Twardowskiego. Ponadto uczestnicy przedsięwzięcia mogli się wsłuchać w analizę trudów dojrzewającej miłości, będącej okresem próby, z którym trzeba się uporać, jak pisał wieszcz narodowy Adam Mickiewicz. Do wspomnienia o miłości do ojczyzny nawiązała zaś Dominika w pieśni „To ojczyzna twa”. Wieńczącym program utworem był „Hymn o Miłości” św. Pawła w interpretacji Przemka. Chór po raz kolejny uświetnił śpiewem spotkanie, wykonując „Psalm dla Ciebie”. Spotkanie uczniów liceum z festiwalem zakończył występ wokalny chóru z solistami: Jackiem, Dominiką, Pauliną i Olą, a ks. Bogdan Krempa udzielił wszystkim błogosławieństwa na dalszy czas wytężonej pracy w szkole.

Centrum Edukacji Zawodowej

Od 20 lat placówka otwiera swoje podwoje i prezentuje się w ramach festiwalu. W auli wypełnionej uczniami przeżywano koncert ewangelizacyjny pt. „Idźcie i głoście” – Jezus. Uczniowie pod kierunkiem Mirosława Juśkiewicza, Anny Olszewskiej i Anety Wójcik przygotowali krótkie katechezy kerygmatyczne, przeplecione prezentacją wokalno-instrumentalną zespołu Ceziaki, w asyście kwartetu wokalnego. – Każda z tych katechez oparta na krótkich fragmentach Pisma Świętego przybliżała wartość miłości Boga do człowieka, który przez śmierć i zmartwychwstanie swego Syna zbawił całą ludzkość. Katecheza o grzechu przybliżyła nam skutki złego postępowania, lekceważenia woli Bożej i nieposłuszeństwa, które w ostateczności wciągają w pułapkę samotności, przemocy i konfliktów jakby w potrzask, z którego nie ma wyjścia. Ten grzeszny sposób życia niszczy w nas ufność i miłość ku Bogu, a potęguje pychę i miłość do samego siebie – zaznaczają twórcy. Ostatnia katecheza zwróciła uwagę wszystkich słuchaczy na działanie Ducha Świętego, który uobecnia Zmartwychwstałego zasiadającego po prawicy Ojca. Przez swe dary uświęca i pociesza, uzdrawia duszę oraz obdarza mądrością i pokojem. – Nasza głęboka wiara sprawia, że pomimo wielu trudności i przeciwności nie zatrzymujemy się, lecz idziemy niestrudzenie do przodu, ku górze, z entuzjazmem i ze świadomością niepowtarzalnej miłości Boga. Tą prawdą mamy obowiązek się dzielić i dawać świadectwo tam, gdzie pokieruje nas los – podkreślają uczniowie. Refleksje i zadumę nad życiem człowieka zobrazowano krótkimi filmami. Członkowie kapituły podziękowali dyrekcji w osobach Piotra Żyjewskiego i Anny Woś za pielęgnowanie tradycji uczestnictwa szkoły w festiwalu, a Gabrieli Rubas-Dębskiej, Grzegorzowi Skoczkowi i Piotrowi Żakowi za czynne wsparcie w działaniach artystycznych.

Zespół Szkół im. gen. Władysława Sikorskiego

Dyrekcja, nauczyciele oraz uczniowie placówki zaprosili kapitułę na festiwalowe spotkanie z matką, która modlitwą potrafi uratować świat. – Pierwsza część programu przybliżyła nam klimat domu, w którym rodzice i dziadkowie cieszą się z narodzin Pawełka. Cały czas dba o niego matka, modląc się nieustannie, nawet wtedy, kiedy Paweł zbacza z właściwej drogi życia. Po dłuższym czasie, jak marnotrawny syn, Paweł wraca do domu, przeprasza za swoje zachowanie i prosi o przebaczenie. Druga część została poświęcona Matce Bożej, ukazanej w prezentacji multimedialnej – relacjonują uczestnicy. Ciekawą formę miała trzecia część przedsięwzięcia, na poczet której został przeprowadzony wywiad ze społecznością szkolną na temat, kim są dla nas nasze mamy, dlaczego je tak kochamy i za co im dziękujemy. Zarówno młodzież, jak i dorośli chętnie wypowiadali się na temat swoich mam, a ich wypowiedzi były bardzo bogate, zaś lista podziękowań nie kończyła się. Wyjątkowy śpiew Dominiki ubogacił cały program oraz pozwolił zatrzymać się i wtulić się jak dziecko w ramiona Matki. Dyrektor festiwalu Ewa Sęk pogratulowała wszystkim artystom za głębokie przeżycie tego programu, Agnieszce Rusinek i Iwonie Siembidzie za różnorodność form artystycznych, a ks. Mariuszowi Kozłowskiemu za wsparcie duchowe i intensywną pracę w dziele krzewienia wiary w środowisku szkolnym. Szczególne podziękowania skierowane zostały do dyrektora Andrzeja Kolucha za wychowywanie uczniów w kulturze polskiej i chrześcijańskiej.

Zespół Szkół nr 2 im. Tadeusza Kościuszki

Spektakl teatralny pt. „Jasne światło” Marcina Kobierskiego przygotowany został przez Renatę Pachacz, ks. Wiesława Marszałka i Bogusława Łoja, pracujących wspólnie z młodzieżą w placówce kierowanej przez Tomasza Sekulskiego i Dariusza Bożka. – Na scenie uczniowie przybliżyli historię życia Chiary Badano, włoskiej dziewczyny pełnej energii, radości i młodzieńczego wigoru, lubiącej sport i wspólne spotkania z koleżankami, ale nade wszystko lubiącej czytać Pismo Święte i rozmowy z Jezusem w kościele. Pewnego dnia dziewczyna wybiera sobie Pana Jezusa na swojego Oblubieńca, powierza mu swoje życie, młodość, a następnie cierpienie, gdyż choroba, sprawiająca jej wielki ból, obezwładniła jej nogi tak, że przestała chodzić. Będąc w szpitalu, spotyka ludzi chorych, cierpiących nie tylko cieleśnie, ale i duchowo, nieumiejących pokonywać swoich ułomności z braku cierpliwości. Chiara swój ból łączy z cierpieniem Chrystusa Ukrzyżowanego, tym samym dając świadectwo swojej wiary wszystkim wokoło. Taka postawa jest podziwiana przez pacjentów szpitala, ale też i wyśmiewana. Kiedy płomyk jej życia dogasa, przygotowana na spotkanie z Oblubieńcem odchodzi w spokoju i z radością do chwały nieba. Wszyscy, którzy ją znali, nazywali ją aniołem i nadali przydomek „Luce” – światło, snuli refleksję nad sensem życia i zastanawiali się, jaki sens ma cierpienie. Tło drogi życia przyszłej błogosławionej stanowiło zwyczajne życie ludzi prostych, zajmujących się różnymi sprawami, interesującymi się nie tylko sobą, ale innymi ludźmi. Spotykając się przy mogiłach najbliższych, żywo dyskutowali zarówno z umarłymi, jak i żywymi. Taka droga błogosławionej jest godna naśladowania dla wszystkich ludzi, a zwłaszcza dla jej rówieśników – relacjonują akcję spektaklu jego twórcy. Członkowie kapituły podziękowali młodzieży i opiekunom stalowowolskiej „Budowlanki” za przykład bł. Chiary – Lucy Badano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inną drogą udali się z powrotem

2019-01-19 22:06

A.Cz.

Kiedy zastanawiamy się nad wędrówką Trzech Króli, myślimy przede wszystkim o gwieździe, która ich prowadziła, o spotkaniu z przebiegłym Herodem i darach, jakie wcielony Bóg otrzymał od przybyłych z daleka podróżników. Mamy świadomość, iż złoto, kadzidło i mirra stanowią antycypację losu Jezusa i już w chwilę po narodzinach określają jego przeznaczenie. Wiemy, jak potoczy się dalej historia życia Zbawcy.

www.pl.wikipedia.org
Podróż Magów, James Tissot.
Zobacz

Scena pokłonu Trzech Króli fascynowała wielu malarzy. Zapewne dlatego, że wielkim artystycznym wyzwaniem są odmienna, egzotyczna uroda podróżników, nieznane zwierzęta, na których jechali, wymyślne nakrycia głów dostojników, długie kolorowe płaszcze uszyte z ciężkich tkanin, przy królewskich pokłonach układające się w skomplikowane struktury i wymyślnie udrapowane figury. Albrecht Dürer, Sandro Botticelli, Leonardo da Vinci, Giovanni di Paolo, Fra Angelico, El Greco… Ranga wymienionych malarzy najlepiej świadczy o popularności tematu i nieodpartej chęci przedstawienia go w swoisty, oryginalny sposób. We wszystkich ikonograficznych prezentacjach historii podróży wschodnich władców centralne miejsce zajmuje pokłon Trzech Króli.

Fragment Ewangelii św. Mateusza (2, 1-12) dużo uwagi poświęca spotkaniu Mędrców z Herodem i roli gwiazdy w ich podróży. Autor relacjonuje także spotkanie wędrowców z Bogiem, dary, jakie składają Dzieciątku. Mało uwagi poświęca temu, co nastąpiło po spotkaniu Magów z Dzieciątkiem. Św. Mateusz pisze tylko, że Królowie “inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju”. Oczywiste jest, że zmiana trasy odbyła się po ingerencji Anioła i z troski o bezpieczeństwo małego Jezusa. Ale co po drodze przeżywali Królowie? Jak zmieniło się ich życie? Przysłowie mówi, że “podróże kształcą”. Jaką naukę wynieśli władcy ze spotkania z Nowonarodzonym?

Na te pytania daje odpowiedź amerykański poeta mieszkający w Wielkiej Brytanii, laureat Nagrody Nobla z 1948 roku, Thomas S. Eliot, w swoim wierszu Podróż Trzech Króli. Napisany w 1927 roku utwór możemy czytać po polsku dzięki przekładom Józefa Czechowicza (najwcześniejszy, z 1938 roku), Jerzego Pietrkiewicza i Antoniego Libery. Przyjmuje się, że wiersz stanowi wyraz przełomu duchowego autora, jest figurą jego nawrócenia i włączenia do wspólnoty kościoła anglikańskiego. Eliot opowiada dzieje wyprawy Trzech Króli – trudy wędrówki, zmaganie się ludzi i zwierząt z nieprzychylnym klimatem, poczuciem wyobcowania, trudnościami z aprowizacją, głodem i zniechęceniem. Przybywający z bogatych, ciepłych krain wędrowcy musieli pokonać nie tylko zmęczenie, ale i własny głos rozsądku, kierujący ich z niebezpiecznej drogi z powrotem do domu.

Można powiedzieć, że wierszowi Trzej Królowie podążali ku Jezusowi po znakach, które w przyszłości miały się wypełnić treścią Chrystusowej biografii. Pisze Eliot:

“Stanęliśmy przed gospodą porosłą liśćmi wina;

W otworze drzwi sześć rąk rzucało raz po raz kośćmi i zgarniało srebrniki,

Stopy zaś uderzały w puste bukłaki po winie.

Nikt jednak tam nic nie wiedział; ruszyliśmy więc dalej

I dopiero pod wieczór, prawie w ostatniej chwili,

Trafiliśmy w to miejsce – można powiedzieć – właściwe. “

Przedstawiona gra w kości, w której wygraną są srebrniki jest wyraźnym sygnałem zdrady Judasza. My już wiemy, że ma ona nastąpić w trzydzieści trzy lata po podróży Trzech Króli. Potrącane pod stołem puste bukłaki po winie są oczywistą prezentacją stanu świadomości grających – biblijne stare zbiorniki tutaj nie zostały napełnione nową treścią, dlatego też, jak pisze poeta, “nikt jednak tam nic nie wiedział”.

Sens wędrówki Magów nie polega na ich geście złożenia darów. Złoto, kadzidło i mirra znaczą dopiero w perspektywie życia Chrystusa i jego męki. Podobnie mijani po drodze ludzie w gospodzie też nie wiedzą – ich srebrniki nie ważą jeszcze tyle, co zdrada, a bukłaki są zwykłymi przedmiotami. Przed spotkaniem z Bogiem wędrowcy pozostają nieświadomi. Dopiero droga powrotna naznacza sensem całą ich, wydawałoby się, nierozsądną wyprawę. Pisze Eliot:

“Pamiętam, było to dawno;

Dziś bym postąpiłbym tak samo, tylko trzeba zapytać

Trzeba zapytać

O to: czy cała ta droga nas wiodła

Do Narodzin czy Śmierci? Że były to Narodziny, to nie ulega kwestii,

Mieliśmy na to dowody. Bywałem świadkiem narodzin i byłem też świadkiem śmierci,

I było dla mnie jasne, że są to różne rzeczy; jednak te narodziny

Były dla nas konaniem, ciężkim jak Śmierć, śmierć nasza.

Wróciliśmy do siebie, do naszych starych Królestw,

Ale w tym dawnym obrządku jakoś nam już nieswojo,

Obco wśród tego tłumu zapatrzonego w swe bóstwa.

Rad byłbym innej śmierci.”

Powrót do domu oznacza więc całkowitą, radykalną zmianę świadomości. Trasa, w Biblii uzasadniona poleceniem Anioła, jest inna, bo podróżują nią inni ludzie. Narodziny Chrystusa stały się dla wędrowców śmiercią, konaniem. Podczas drogi do Betlejem umarło stare ja, nowy człowiek nie mieści się już w pozostawionym niegdyś, ciepłym i wygodnym świecie. Spotkanie z prawdziwym Bogiem przekreśla sens całego dotychczasowego życia Trzech Króli. I sprawia, że dopiero teraz poznają prawdziwą wartość swojej egzystencji. Cena tej wiedzy już nie jest ważna. “Dziś postąpiłbym tak samo” – mówi po zakończeniu trudów wędrówki jeden z nich, odnowiony człowiek.

Czy Boże Narodzenie odnowiło także nas? Czy oddany przez nas nie tak dawno pokłon przed Dzieciątkiem w stajence pozostał tylko pustym, rytualnym gestem?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem