Reklama

Ulice Przemyśla zakwitły na żółto

2018-05-02 09:46

Małgorzata Sztolf
Edycja przemyska 18/2018, str. IV

archiwum organizatorów
Zebrane datki zostaną przeznaczone na powstające Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” im. św. Łazarza

Pracują, są na emeryturze, uczą się. Lekarze, nauczyciele, pracownicy banków, prawnicy, studenci. Najmłodszy z nich ma 4-lata. Co ich łączy? Chęć niesienia nadziei drugiemu człowiekowi. To dzięki ich wielomiesięcznej pracy Przemyśl po raz trzeci zakwitł na żółto

W harmonogram wydarzeń Przemyśla na stałe wpisał się obraz wolontariuszy i członków Stowarzyszenia Katolickiego – Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy, maszerujących ulicami miasta. – Choć to dopiero trzecie Przemyskie Pola Nadziei, wiosna ma dla mnie kolor żółty – mówi Krystyna, jedna z uczestniczek marszu. Wszystko za sprawą żonkili – międzynarodowego symbolu nadziei – które kwestujący wręczali darczyńcom. Zebrane datki w kwocie niemal 50 000 zł zostaną przeznaczone na powstające Centrum Hospicyjno-Opiekuńcze „Betania” im. św. Łazarza.

Wspólnymi siłami budują hospicjum

– W ramach Hospicjum utworzony zostanie oddział dziennego pobytu, oddział hospicyjno-paliatywny dla dorosłych i być może dla dzieci, rehabilitacja i naprotechnologia – podkreśla Zbigniew Suchodolski – wiceprezes zarządu Stowarzyszenia. Budynek przeznaczony na ten cel mieści się przy ul. Słowackiego w Przemyślu. Jest to obiekt dawnego szpitala wojskowego, gdzie znajdował się oddział wewnętrzny. Wymaga kapitalnego remontu. Ma być ośrodkiem dla osób przewlekle i terminalnie chorych oraz stwarzać możliwości poprawy stanu zdrowia poprzez zabiegi rehabilitacyjne. – Budynek został przekazany nam dwa lata temu. W tej chwili mamy go w użyczeniu wieczystym. Realizujemy pierwszy etap budowy – mówi Wiesław Morawski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia. W pierwszym etapie ekipa budowlana dokonuje wykopów, wzmacniania i pobija fundamenty. Trwają prace mające na celu podpiwniczenie całego obiektu.

– W tych pomieszczeniach będzie stołówka, zaplecze logistyczne dla całego Hospicjum, część rehabilitacyjna. Następnym etapem będzie montowanie okien – dodaje pan Morawski. Ten etap zakończony będzie latem. – Prace trwają, bardzo się zintensyfikowały, pogoda nam sprzyja. Pożytkujemy, zgodnie z wymogami, pierwszą transzę z funduszy unijnych – podkreśla wiceprezes Stowarzyszenia. Kwota pozyskana z funduszy unijnych wynosi 2 800 000 zł, własnego wkładu potrzeba 20 proc. Zbierane datki w całości zostaną przekazane na jego pokrycie.

Reklama

Sukces ma wiele ojców... i matek

Tegoroczna kwesta trwała dwa dni. Zbiórki odbywały się w weekend w centrach handlowych oraz przed kościołami. W niedzielę po uroczystej Eucharystii w kościele Ojców Franciszkanów, w rytm utworów granych przez Salezjańską Orkiestrę Dętą Augustino, żonkilowy marsz przeszedł ulicami miasta. W Rynku na uczestników czekały wspaniałe wypieki niezawodnego Koła Gospodyń Wiejskich z Drohobyczki. Organizatorzy zgodnie podkreślają, że ogromną rolę w sukcesie przedsięwzięcia odegrali wolontariusze, włączający się całymi rodzinami w Przemyskie Pola Nadziei. – Dzieci wspierane przez babcie tworzyły bibułowe żonkile, małżonkowie, często przy wsparciu maleńkich pociech, kwestowali – podkreśla Małgorzata Kondracka, członek sztabu organizacyjnego.

Przemyślanie po raz kolejny udowodnili, że w rodzinie siła.

– Zainteresowanie naszą akcją jest bardzo duże. Można powiedzieć, że wyszliśmy poza granice miasta, ponieważ do współpracy zgłosiło się w tym roku 20 gmin ościennych – zaznacza Violetta Buczko. Członkini sztabu organizacyjnego wyraża również nadzieję, iż w kolejnych latach chętnych do pomocy będzie jeszcze więcej. Pracy nie braknie dla nikogo.

– Przygotowania do Przemyskich Pól Nadziei to wielomiesięczna praca, w którą zaangażowane są setki wolontariuszy. W tym roku chęć niesienia pomocy była tak wielka, że zabrakło identyfikatorów – podkreśla prezes zarządu Stowarzyszenia ks. dr Józef Bar. Choć w szkołach, do których kilka miesięcy wcześniej przesłano informacje o możliwości wsparcia akcji, przygotowano tysiące żonkili bibułkowych, kwiatów zabrakło i tworzono je na bieżąco w sztabie.

Niosą nadzieję

Dlaczego żonkile? W czasach starożytnych były symbolem nadziei na nowe życie – odrodzenie. W tradycji chrześcijańskiej symbolizują triumf poświęcenia nad egoizmem, miłości nad śmiercią, miłości niebiańskiej nad ziemską. Poprzez swoją subtelność, barwę i zapach uświadamiają nam wyższe cele istnienia, symbolizując kruchość i ulotność życia, przemijanie – stałą metamorfozę. Mają przypominać o ludziach chorych, cierpiących, potrzebujących naszego towarzystwa, opieki, troski. Pola Nadziei to działanie stworzone przez Marie Curie Caneer w Wielkiej Brytanii w 1948 r. Ideą programu jest pozyskiwanie funduszy na tworzenie i utrzymanie hospicjów, a także edukacja i uwrażliwienie społeczeństwa na los terminalnie chorego człowieka.

Biegiem po pomoc!

Przemyskie Pola Nadziei to nie jest jedyna inicjatywa podejmowana przez Lazarytów.

– Tradycją lat ubiegłych we wrześniu odbędzie się bieg uliczny na 5 kilometrów „Przemyska Piątka dla Hospicjum” – podkreśla W. Morawski. W ubiegłym roku wzięli w nim udział biegacze nie tylko z Przemyśla i okolic, ale i z zagranicy. W planach Stowarzyszenia jest również organizacja konferencji naukowej. – Nie chcę dziś zdradzać tematu, powiem tylko, że będzie korespondował z obchodami 100-lecia niepodległości Polski, będzie łączył się w jakimś kontekście z Zakonem Rycerzy i Szpitalników św. Łazarza z Jerozolimy, tradycją rycerską i wojskową.

Kapelan Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa św. Łazarza z Jerozolimy ks. dr Piotr Baraniewicz zachęca do włączania się w dzieła Stowarzyszenia. – Nieważne, ile masz lat, kim jesteś, jaki masz status społeczny. Nie uciszaj głosu swego serca. W myśl tegorocznego hasła „Otwórz swe serce na Hospicjum Betania w Przemyślu”.

Niezbędne informacje na temat Stowarzyszenia znajdują się na stronie www.lazarus.pl .

Tagi:
hospicjum Przemyśl akcja Pola Nadziei

Chełm - zasłużeni dla hospicjum

2018-08-07 11:52

Urszula Buglewicz

Stowarzyszenie Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego ma nowych honorowych członków. To najwyższe z możliwych wyróżnienie, jakim można obdarzyć osoby zasłużone dla tego hospicjum. Na wniosek zarządu, walne zebranie podjęło uchwałę o przyznaniu tytułu ks. kan. Andrzejowi Jacentemu Pyterowi oraz Dariuszowi Dudkowi.

Archiwum hospicjum
ks. Andrzej J. Pyter i Tadeusz Boniecki

Ks. Andrzej Jacenty Pyter jest proboszczem parafii pw. Świętego Ducha w Chełmie. Zachęca wiernych do wspierania hospicjum w różnych formach. Sam też zawsze chętnie wspiera nasze cele statutowe. Informuje o potrzebach hospicjum i pomocy, jakiej udzielamy chorym z terenu Chełma i okolic. Uwrażliwia na dobro czynione innym. To wielki i gorliwy kapłan, gotowy spieszyć z pomocą duchową osobom mającym różne problemy życiowe oraz ich rodzinom - informuje Tadeusz Boniecki, prezes Stowarzyszenia Hospicjum Domowe im. ks. kan. K. Malinowskiego. - Dariusz Dudek pracuje w PGE Obrót Lublin. Propaguje cele działalności hospicjum w kręgach biznesu. Jest zawsze chętny do wszelkiej pomocy i otwarty na różne propozycje współpracy. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu pana Dariusza pozyskujemy środki na działalność. W swojej pracy zawodowej kieruje się zawsze dobrem drugiego człowieka. Jest wrażliwy i nieobojętny na los ludzi chorych i potrzebujących pomocy - dodaje Boniecki.

Archiwum hospicjum
Dariusz Dudek

Od chwili powstania w 2009 r. tytułami honorowych członków Stowarzyszenia Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie zostali wyróżnieni: ks. inf. Kazimierz Bownik, poseł na Sejm RP Grzegorz Raniewicz, Mateusz Siewielec, Danuta Zagórska - dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 13 z Oddziałami Integracyjnymi w Chełmie, Grażyna Cetera - dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Chełmie, ks. kan. Krzysztof Gromek, Krzysztof Zanussi - reżyser, Tomasz Szwed - muzyk i piosenkarz, Teresa i Krzysztof Giedz, Kinga Krawczyk - nauczyciel w II LO w Chełmie, Dorota Mądral i franciszkanin o. Maksymilian Wasilewski. Ponadto od powstania stowarzyszenia, zarząd hospicjum przyznał 23 tytuły „Przyjaciół Hospicjum” placówkom oświatowym, przedstawicielom mediów, firm, fundacji i osobom prywatnym.

Stowarzyszenie Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie w ubiegłym roku swoją opieką objęło 145 chorych. Obecnie stale opiekuje się 25 chorymi zarówno z chorobami nowotworowymi jak i przewlekłymi. Specjalistyczną medyczną pomoc chorym zapewnia zespół hospicyjny, w skład którego wchodzi lekarz medycyny paliatywnej Alan Błotniak, pielęgniarka Aneta Ufnal, specjalista fizjoterapeuta Rafał Blicharz oraz psycholodzy: Tadeusz Ostrowski, Anna Pasieczna i Monika Korniejuk. Kapelanami hospicjum są: ks. kan. Krzysztof Gromek, ks. kan. Andrzej Majchrzak i ks. kan. Antoni Świerkowski. - Lekarz odwiedza chorych w domach dwa razy w miesiącu. Pielęgniarka oprócz asystowania przy wizytach lekarza jest obecna nawet codziennie u naszych chorych, również w dni świąteczne, oczywiście jeżeli tego wymaga sytuacja i zalecenia lekarza. Lekarz na miejscu wypisuje recepty oraz w miarę potrzeb wykonuje niezbędne zabiegi przy chorych. Jeżeli jest taka potrzeba, to zarówno chory jak i jego rodzina mają możliwość całodobowego kontaktu telefonicznego z lekarzem i pielęgniarką przez siedem dni w tygodniu. Natomiast fizjoterapeuta w domu chorego wykonuje zabiegi zlecone przez lekarza. Przy użyciu własnego sprzętu wykonuje zabiegi fizjoterapeutyczne takie jak: elektroterapia, laser, ultradźwięki i ćwiczenia oraz metody usprawniające - informuje Boniecki.

Przy Stowarzyszeniu Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego działają dwie grupy wsparcia. Samopomocową grupę wsparcia dla rodzin będących w żałobie od samego początku prowadzi Bożena Kudaruk. Od strony psychologicznej pomaga jej w tym Monika Korniejuk i Anna Pasieczna oraz w miarę potrzeb Tadeusz Ostrowski. Duchową opiekę nad grupą sprawuje ks. Krzysztof Gromek. Jedyną w Chełmie grupę wsparcia dla osób po przebytej chorobie nowotworowej prowadzi Renata Alwas oraz psycholog Monika Korniejuk. Nad tą grupą duchową opiekę sprawuje ksiądz kan. Andrzej Majchrzak i ks. kan. Antoni Świerkowski. Spotkania odbywają się raz w miesiącu. - Hospicjum prowadzi też bezpłatną wypożyczalnię sprzętu rehabilitacyjno - medycznego. W ofercie wypożyczalni jest 25 łóżek (w tym 19 elektrycznych), zakupionych za środki pozyskane z konkursów i akcji charytatywnych. Są też materace przeciwodleżynowe, ssaki medyczne, koncentratory tlenu, pompa infuzyjna, inhalatory, wózki inwalidzkie, krzesła toaletowe, krzesło prysznicowe i inne, lampa przeciwbakteryjna, chodziki, balkoniki, kule inwalidzkie, laski inwalidzkie oraz stół rehabilitacyjny pionowy (tzw. pionizator). Wszystko po to, aby chory mógł godnie żyć - podkreśla prezes hospicjum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: przewodniczący episkopatu dziękuje Franciszkowi za List do ludu Bożego

2018-08-21 07:54

st (KAI) / Galveston-Houston

Jedynie konfrontując się z naszym błędem wobec przestępstw, których ofiarą padli ci, których zobowiązani jesteśmy chronić, Kościół może wskrzesić kulturę życia, tam gdzie zapanowała kultura śmierci – napisał przewodniczący episkopatu USA, kard. Daniel N. DiNardo.

Twitter
Metropolita Dublina abp Diarmuid Martin

Arcybiskup Galveston-Houston w imieniu Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych podziękował Ojcu Świętemu za jego „List do ludu Bożego”, odwołujący się do ujawnionych przed tygodniem przestępstw duchownych w stanie Pensylwania. Zauważył, że Franciszek pisze jako pasterz, który wie, jak głęboko grzech niszczy życie. Wyraził szczególną wdzięczność za następujące słowa papieża: „pokuta i modlitwa pomogą nam uwrażliwić nasze oczy i serce na cierpienia innych oraz na pokonanie żądzy panowania i posiadania, które tak często stają się źródłem tego zła”. Wskazuje, że słowa te muszą wywołać działanie - zwłaszcza biskupów: „my, biskupi, potrzebujemy - i musimy - praktykować z całą pokorą taką modlitwę i pokutę” – stwierdził kard. DiNardo.

Przewodniczący amerykańskiego episkopatu zawraca uwagę na słowa Ojca Świętego zachęcające, aby w ten proces nawrócenia i przemiany życia włączeni byli też czynnie wierni świeccy. Podkreśla przekonanie, że „Ten rodzaj [złych duchów] można wyrzucić tylko modlitwą i postem” (Mk 9.29). Dodaje, że słowa te przypominają, iż takie akty wiary mogą przenosić góry, a nawet doprowadzić do prawdziwego uzdrowienia i nawrócenia.

„W imieniu moich braci biskupów, zapewniam, że jedynie konfrontując się z naszym błędem wobec przestępstw, których ofiarą padli ci, których zobowiązani jesteśmy chronić, Kościół może wskrzesić kulturę życia, tam gdzie zapanowała kultura śmierci” – stwierdził w swoim oświadczeniu kard. Daniel N. DiNardo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Rodzina w Europie: alarmujące statystyki i pilna potrzeba zmian (analiza)

2018-08-21 15:54

azr (KAI) / Watykan

Lawinowo rosnąca liczba aborcji, coraz mniej zawieranych małżeństw i brak dostatecznie rozwiniętej polityki rodzinnej w krajach członkowskich Unii Europejskiej – to wnioski z raportu nt. rodziny, który publikuje na swojej stronie internetowej papieska Dykasteria ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Dokument przygotowany przez hiszpański niezależny Instytut Polityki rodzinnej zawiera też propozycje zmian, które mają szansę odwrócić „demograficzną zimę” Starego Kontynentu.

pixabay.com

Dokument niezależnego Instytutu Polityki Rodzinnej (Instituto Politica Familiar) zatytułowany „Raport nt. ewolucji rodziny w Europie w 2018 r.” wskazuje na najważniejsze zmiany społeczne i światopoglądowe, zachodzące obecnie na Starym Kontynencie. Przedstawione w nim dane dotyczą Europy, rozumianej jako wspólnota 28 państw członkowskich Unii Europejskiej.

Populacja Europy

Według raportu, ludność Europy przekroczyła w tym roku liczbę 511,8 mln osób. Od 1975 r. populacja krajów europejskich wzrosła o 60 mln, a w ciągu ostatnich 10 lat (tj. w latach 2007-2017) o 13,5 mln mieszkańców. „Imigracja była fundamentalną przyczyną europejskiego wzrostu demograficznego” - podkreślają autorzy. Wskazują też na dużą dysproporcję w liczbie mieszkańców poszczególnych krajów. W czterech najbardziej zaludnionych państwach UE, Niemczech (82,8 mln mieszkańców), Francji (67 mln), Wielkiej Brytanii (65,8 mln) i Włoszech (ponad 60,5 mln) mieszka łącznie 54 proc. całkowitej populacji Unii Europejskiej (276,2 mln osób). Z kolei w trzech najmniejszych pod względem liczby ludności krajach (Luksemburg, Cypr, Malta) żyje łącznie zaledwie 1,8 mln obywateli, czyli 0,3 proc. populacji unijnej.

Tymczasem „naturalny przyrost demograficzny w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 20 lat (1997-2017) jest niemal w całości wynikiem zwiększenia liczby urodzeń we Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. W tych państwach urodziło się w tym czasie ponad 23,5 mln osób, co stanowi 82 proc. wzrostu liczby ludności we wszystkich krajach UE. Z kolei aż 8 państw Unii zanotowało w tym okresie spadek liczby ludności. Największy: w Rumunii (ubyło ponad 2,94 mln obywateli), a także kolejno w: Bułgarii (-1,23 mln), na Litwie (-740 tys.), w Polsce (-666 tys.), na Węgrzech (-502 tys.), na Łotwie (-494 tys.), w Chorwacji (-378 tys.) i w Estonii (-90 tys.).

Wzrost demograficzny a imigracja

Od 1995 r. w Europie wzrost demograficzny w większym stopniu był wynikiem imigracji, niż liczby urodzeń w poszczególnych krajach. W latach 2015 i 2016 wzrost ten był w 100 proc. efektem imigracji, ponieważ łączny przyrost naturalny w krajach UE był ujemny. Szczegółowo wyniki te przedstawiają się w następujący sposób: w 1980 r. wzrost demograficzny w Europie wyniósł 1,98 mln osób, z czego ponad 1,56 mln, to przyrost naturalny. W 1990 r. rozkładał się on na 927 tys. urodzeń i 661 tys. imigrantów. Pięć lat później do Europy przybyło ponad 598 tys. imigrantów, a urodziło się w niej zaledwie 179 tys. dzieci. W roku 2000: 1,03 mln imigrantów wobec 305 tys. urodzeń, w 2010 r. 747 tys. imigrantów i 504 tys. urodzeń, w 2013 r. 1,76 mln imigrantów i 76 tys. urodzeń. W 2016 r. do Europy przybyło 1,22 mln imigrantów, a wskaźnik przyrostu naturalnego wyniósł -15,8 tys. obywateli. W Polsce w 2016 r. liczba mieszkańców wzrosła o 11,5 tys. osób – także za sprawą przybycia imigrantów.

Jeśli chodzi o stosunek liczby narodzin do zgonów, to w 2016 r. w Europie liczba zgonów była wyższa od wskaźnika urodzeń o ponad 15,8 tys. Krajami w których zgony w największym stopniu przewyższają urodzenia, są Niemcy i Włochy. Z kolei krajami, w który przewaga narodzin nad zgonami jest największa, to Francja i Wielka Brytania. W Polsce wskaźnik urodzin w stosunku do zgonów był ujemny i wyniósł -5752 osób.

Liczba imigrantów w krajach UE wynosi obecnie 38,6 mln osób i stanowi 8 proc. mieszkańców kontynentu (wg danych z 2017 r.) W latach 2006-2017 liczba ta wzrosła o 11,2 mln osób, czyli aż 41 proc.

Starzejący się kontynent

Wg danych opracowanych przez IPF, co piąty Europejczyk, to osoba powyżej 65 roku życia. W sumie, w całej Europie jest ich 97,7 mln i stanowią ponad 19,2 proc. społeczeństwa. Od 1986 r. liczba tych osób wzrosła o ponad 6 proc., podczas gdy liczba Europejczyków w wieku poniżej 15 lat spadła w ciągu ostatnich 35 lat o 23 mln i stanowi dziś 15,6 proc. europejskiego społeczeństwa. Aż 25 mln. Europejczyków, to osoby powyżej 80 lat. Każdego dnia w Europie przybywają 433 osoby poniżej 15 roku życia oraz 4766 osób, które przekroczyły 65 lat.

Równocześnie, w innych częściach świata można obserwować odwrotne tendencje. W Stanach Zjednoczonych osoby poniżej 15 roku życia stanowią 19 proc. społeczeństwa, podczas gdy osoby, które przekroczyły 65 lat stanowią 15,03 proc. W Rosji proporcje między osobami poniżej 15 lat i powyżej 65 lat, to 16,3 proc. kontra 13,12 proc. a w Chinach: 17,7 proc. wobec 10,02 proc.

W krajach europejskich największy odsetek ludzi młodych (poniżej 15 roku życia) notowany jest w: Irlandii (21,9 proc. społeczeństwa), Francji (18,5 proc.) i Wielkiej Brytanii (17,7 proc.). Najmniej młodych jest natomiast w społeczeństwach: bułgarskim (14 proc.), włoskim (13,7 proc.) i niemieckim (13,2 proc.) Natomiast jeśli chodzi o osoby powyżej 65 roku życia, największy odsetek mieszkańców stanowią one we Włoszech, Grecji i Niemczech (odpowiednio: 22 proc., 21,3 proc., 21,1 proc.), a najmniejszy na Słowacji, w Luksemburgu i Irlandii (kolejno: 14,4 proc., 14,2 proc. i 13,2 proc.)

Żyjemy coraz dłużej

Kraje europejskie notują nieustanny wzrost długości życia mieszkańców, którego wskaźnik jest wyższy niż np. w Stanach Zjednoczonych, Rosji i Chinach. Od 1982 r. do 2016 r. w Europie średnia długość życia kobiet wzrosła z 77,2 do 83,6 lat, a mężczyzn z 70,3 do 78,2 lat. W 2016 r. oczekiwana długość życia od chwili narodzin (tożsama w badaniach demograficznych ze średnią długością życia) w krajach Unii Europejskiej wynosiła 81 lat. Najwyżej była notowana w Hiszpanii (83,5 lat), Włoszech (83,4) i Francji (82,7), najniżej w Rumunii, Bułgarii i na Litwie (wszędzie 74,9 lat). Polska wraz z Estonią zajmują 7 miejsce od końca, ze średnią 78 lat.

Spadek liczby urodzeń i wzrost liczby osób starszych sprawiły, że zwiększyła się średnia wieku mieszkańców krajów UE. W 2017 r. wynosiła ona 42,8 lat, co oznacza, że od 1985 r. wzrosła ona o 8,3 lat. Najwyższą zanotowano w Niemczech i Włoszech (45,9 lat), najniższą w Irlandii i na Cyprze (odpowiednio: 36,9 i 37,4 lat). Polska jest 6. krajem z najniższą średnią wieku w UE: 40 lat. Średnia wieku europejczyków jest wyższa od mieszkańców Chin (37,4 lat), Stanów Zjednoczonych (38,1 lat) i Rosji (39,6 lat).

„Zima demograficzna” i jej skutki

„Obecny scenariusz demograficzny starzenia się społeczeństwa nie miał precedensu w historii ludzkości i jeśli ta tendencja będzie się utrzymywać, w 2050 r. konsekwencje zimy demograficznej będą katastrofalne” - alarmują autorzy raportu. Wg danych z 2016 r., zestawiając wskaźnik urodzeń z odsetkiem mieszkańców powyżej 65 roku życia, sytuacja wygląda najgorzej we Włoszech, w Hiszpanii i Portugalii. W tych krajach 1 na 5 mieszkańców, to osoby powyżej 65 roku życia, a wskaźnik urodzeń nie przekracza 1,5 pkt. Także Polska znajduje się w czołówce, zajmując 7 miejsce wśród 28 krajów.

Według autorów raportu, jeśli sytuacja się nie zmieni, w 2050 r. w Europie na jedną osobę młodą będą przypadały dwie osoby starsze, a tylko 1 na 7 osób będzie miała poniżej 15 lat. Blisko jedna na trzy osoby będzie miała powyżej 65 lat, a osoby powyżej 80 roku życia będą stanowiły ponad 11 proc mieszkańców.

Jeszcze bardziej pesymistyczna jest prognoza na rok 2080, kiedy populacja osób powyżej 80 roku życia będzie praktycznie taka sama, jak osób młodych. Badacze szacują, że poniżej 15 lat będzie miało niewiele ponad 15 proc. mieszkańców Europy, osoby powyżej 65 roku życia będą stanowiły 29,1 proc. społeczeństwa europejskiego, a powyżej 80 roku życia – 12,7 proc.

Jak podkreślają badacze, obecny proces starzenia się Europy nie miał precedensu. Już teraz na kontynencie jest o 18 mln więcej osób starszych od młodych, mieszkańcy żyją coraz dłużej, a piramida demograficzna ulega stopniowemu odwróceniu.

Autorzy raportu zwracają uwagę na fakt, że obecne przemiany mogą przynieść poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne: wzrost wydatków na ochronę zdrowia, zagrożenie dla sektora emerytalnego: wzrost liczby pobierających świadczenia i malejąca liczba płatników. Mówią też o zmianach w zakresie rynku pracy.

Coraz mniej dzieci, coraz starsze matki

„Podczas gdy w 1975 r. notowano w Europie 760 narodzin na godzinę, w 2016 r. było ich tylko 587” - zwracają uwagę autorzy raportu. W przeciągu 41 lat roczna liczba narodzin spadła w Europie z 6,65 mln do 5,14 mln. Ten spadek zanotowano pomimo wzrostu liczby mieszkańców Europy o 60 mln i rodzących się w krajach Starego Kontynentu dzieci imigrantów.

Podczas gdy w 2015 r. światowy wskaźnik urodzeń utrzymywał się na poziomie ok. 2,5 dziecka przypadającego na jedną kobietę, w Europie wynosił on zaledwie 1,6. Najwyższą wartość osiąga on we Francji (1,92), Szwecji (1,85) i Irlandii (1,81), a najniższą we Włoszech i Hiszpanii (po 1,34) oraz Portugalii (1,34). Polska zajmuje 22 z 28 miejsc ze wskaźnikiem zaledwie 1,39.

Rośnie też średnia wieku matek. W 1980 r. kobiety rodziły pierwsze dziecko mając średnio 27,1 lat. W 2016 r. wskaźnik ten wzrósł do 30,6 roku życia. Najpóźniej na macierzyństwo decydują się Irlandki (32,1 lat) oraz Hiszpanki (32 lat).

Dwie aborcje w ciągu minuty

Według raportu, opierającego się m.in. o dane EUROSTAT, w krajach Europejskich co 30 sekund dokonywany jest zabieg aborcji. Oznacza to, że każdej godziny dokonuje się ich 116, a każdego dnia ok. 2,8 tys. Liczba aborcji dokonywanych w Europie w 2015 r. wyniosła 1 021 044.

Krajem, w którym w 2015 r. przeprowadzono najwięcej aborcji jest Francja (ponad 216,1 tys.), a następnie: Wielka Brytania (197,9 tys.) i Niemcy (99,2 tys.) Najmniej dokonano ich w Polsce (1040), Chorwacji (3002) i Słowenii (3682).

Według danych, w 2015 r. 1 na 6 ciąży w Europie kończyła się aborcją. Na ponad 6,12 mln ciąży, aborcja została dokonana w ponad 1,02 mln przypadków. W Polsce dochodziło do nich najrzadziej: jedynie w 1 przypadku na 350. W Bułgarii dokonywano aborcji u ponad 29,5 proc. ciężarnych kobiet, w Rumunii u 26,4 proc. z nich a w Estonii w przypadku 26 na 100.

Szacuje się, że od 1980 do 2015 r. w krajach UE dokonano 52,2 mln aborcji. „To odpowiednik straty mieszkańców Austrii, Bułgarii, Danii, Finlandii, Słowacji, Irlandii, Chorwacji, Litwy, Słowenii, Łotwy, Estonii, Cypru, Luksemburga i Malty” - piszą autorzy raportu. W ciągu ostatnich 35 lat, 4 aborcje na 10 (czyli 22,8 mln) zostały dokonane w Rumunii, Francji i Wielkiej Brytanii, a aborcja stała się jedną z głównych przyczyn śmierci.

Autorzy raportu zwracają też uwagę na aborcje wśród nastolatek. Szacuje się, że w Europie dokonuje się je co 5 min. czyli ponad 300 dziennie. W 2015 r. blisko 102 tys. aborcji (czyli ponad 11 proc. wszystkich dokonanych w UE) przeprowadzono w przypadkach, gdy matkami były nastolatki. Najwięcej, ponad 28,1 tys. dokonano ich w Wielkiej Brytanii, we Francji (ponad 24 tys. oraz w Hiszpanii (ponad 10 tys.)

W 2015 r. w krajach UE na 5 narodzin dokonywano jednej aborcji. Stosunek liczby aborcji do narodzin najbardziej alarmująco przedstawia się w Bułgarii, gdzie wynosi 0,42 (tzn. że na 10 narodzin dokonano ponad 4 aborcji). Najlepiej sytuacja przedstawiała się w Polsce i Chorwacji, gdzie było on bliski zeru.

Jako możliwe konsekwencje spadku narodzin w UE autorzy raportu wymieniają m.in. „samobójstwo demograficzne”, polegające na zmniejszaniu się populacji poszczególnych krajów, a także zmniejszenie liczby pracowników, a więc płatników składek.

Gospodarstwa domowe pustoszeją

W latach 2006 – 2016 liczba gospodarstw domowych wzrosła w krajach UE o 17 mln, wynosząc ostatecznie blisko 220 mln. Niemniej jednak w tym samym przedziale czasowym sukcesywnie spadała liczba zamieszkujących je osób. W 2006 r. było to średnio 2,6 osób na jedno gospodarstwo domowe, a w 2016 r. 2,3 osoby. Tymczasem w Chinach wskaźnik ten wynosi 3,1 mieszkańca na gospodarstwo domowe, w Stanach Zjednoczonych i w Rosji po 2,6 osób na gospodarstwo, a w Japonii: 2,4.

Najliczniejsze są obecnie gospodarstwa domowe w Polsce, Chorwacji i Słowacji (średnio 2,8 mieszkańca na gospodarstwo). Najmniejsze – w Danii, Niemczech, Finlandii i Szwecji (średnio 2 mieszkańców).

Wg danych z 2016 r. w Europie najwięcej było gospodarstw domowych, w których mieszkały pojedyncze osoby (32,5 proc), następnie dwoje dorosłych (28,8 proc.), dwoje dorosłych z dziećmi (21,4 proc.), troje lub więcej dorosłych (8,2), troje lub więcej dorosłych z dziećmi (4,9 proc.) i osoby samotne z dziećmi (4,2 proc.) Od 2006 r. rośnie odsetek gospodarstw jednoosobowych, przy jednoczesnym spadku odsetku gospodarstw dwuosobowych i liczniejszych. Aż w 4 na 10 domostw jednoosobowych mieszkają osoby powyżej 65 roku życia. Tymczasem w 2016 r. w Chinach odsetek gospodarstw domowych jednoosobowych wynosił 15 proc. a w Stanach Zjednoczonych 28 proc.

W 2016 r. aż w 7 na 10 gospodarstw domowych (czyli ok. 154 mln domostw) nie mieszkało żadne dziecko. Zaś w połowie z pozostałych 30 proc. domostw mieszkało tylko jedno dziecko. Zaledwie w 1 domostwie na 8 mieszka troje dzieci lub więcej.

Najwięcej gospodarstw domowych bez dzieci znajduje się w Niemczech (76 proc.), Finlandii (75,7 proc.), Danii (73,8 proc.) i Szwecji (73,3 proc.). Natomiast najmniej znajduje się ich na terenach: Irlandii (57,2 proc.), Luksemburga (61,1 proc.), Cypru (61,4 proc.) i Słowacji (61,6 proc.) oraz w Polsce (63,7 proc.)

Małżeństwo – coraz rzadziej

W Europie liczba małżeństw zawieranych każdego roku spadła z 3,48 mln w 1975 r. do niespełna 2,2 mln w 2015 r. Oznacza to, że podczas gdy w 1975 r. zawierano w Europie ok. 9,5 tys. małżeństw dziennie, to w 2015 r. notowano ich już jedynie średnio 6 tys. każdego dnia. Stało się tak pomimo wzrostu ludności Europy o ok. 60 mln osób w ciągu tego trzydziestolecia.

Wskaźnik małżeństw zawieranych na 1000 obywateli spadł z 7,7 w 1975 r. do 4,2 w 2015 r. Tymczasem w Chinach wynosi on 9,6, w Rosji 8,5, a w Stanach Zjednoczonych 6,9. W Europie na najwyższym poziomie utrzymuje się on na Litwie (7,6), Cyprze (7,2), Malcie (7), Łotwie (6,9) i w Rumunii (6,3), natomiast najniższy jest w Słowenii i Portugalii (3,1), we Włoszech (3,2), we Francji (3,5) oraz w Hiszpanii, Luksemburgu i Belgii (3,6). Polska znajduje się na 12 miejscu spośród 28 państw UE ze wskaźnikiem na poziomie 5 pkt.

W ostatnich 35 latach w Europie obserwowany jest spadek wskaźnika zawieranych małżeństw. Na całym kontynencie spadł on o ok. 2,6 pkt. Najbardziej we Francji, gdzie zanotowano spadek aż o 6,2 pkt. Polska jest piątym krajem notującym największy w tym okresie spadek liczby zawieranych małżeństw – ze wskaźnikiem obniżonym o 3,6 pkt. Jedyny kraj, w którym na przestrzeni lat liczba zawieranych związków małżeńskich wzrosła jest Szwecja.

Obecnie w Europie 4 na 10 dzieci rodzi się poza związkiem małżeńskim. Od 1990 r. do 2015 r. liczba takich urodzeń wzrosła z 18,05 proc. do 42,5 proc. i wyniosła w 2015 r. ponad 2,15 mln. Oznacza to, że w krajach UE każdego roku rodzi się średnio 14,1 tys. dzieci, z których 5,94 tys. poza małżeństwem. Najwięcej takich przypadków notowanych jest we Francji (59,7 proc.), Bułgarii i Słowenii (58,6 proc.) oraz w Estonii (56,1 proc.), zaś najmniej w Grecji (9,4 proc.), Chorwacji (18,9 proc.), na Cyprze (19,1 proc.) i w Polsce, gdzie poza małżeństwem rodzi się średnio co czwarte dziecko.

W krajach UE obserwuje się też duże różnice w średniej wieku nowożeńców. Wg statystyk mężczyźni najpóźniej zawierają związek małżeński w Szwecji i Hiszpanii (odpowiednio: 36,2 lat i 34,9 lat), a najwcześniej na Litwie i w Polsce (28,9 lat oraz 29,3). Najpóźniej wychodzą za mąż Szwedki (33,6 lat) i Hiszpanki (32,7 lat), a najwcześniej Rumunki (26,8 lat) oraz Polki (26,9 lat).

Milion rozwodów rocznie

Liczba rozwodów w krajach UE wzrosła z ponad 615,3 tys. w 1975 r. do ponad 1,01 mln w roku 2010. Od tego czasu powoli maleje i w 2015 r. wyniosła niecałe 946 tys. Oznacza to, że obecnie w Europie jedno małżeństwo rozwodzi się średnio co 30 sekund, a każdego dnia notuje się ponad 2,59 tys. decyzji sądu o rozwodzie. To właśnie rozwód jest uznawany za pierwszy powód braku stabilności rodziny.

W latach 1980 – 2015 r. w Europie miało miejsce ponad 30,8 mln rozwodów, a w tym czasu ich liczba wzrosła w dwóch na trzy kraje UE. Najbardziej w Hiszpanii, we Włoszech, w Niemczech i w Polsce. Ponadto rozpadowi ulegają coraz młodsze małżeństwa. Wg danych z 2015 r., co 7. rozwodząca się para podejmuje tę decyzję po mniej niż 5 latach związku małżeńskiego, a jedna czwarta małżeństw, które się rozpadają, to związki o stażu długości 5-9 lat.

Jak alarmują autorzy badań, w 1975 r. w Europie rozpadało się jedno małżeństwo na 7, a w 2015 r. jedno na dwa. Procentowo, najwięcej małżeństw rozpada się w Portugalii (72 proc.), Luksemburgu (66 proc.) i Belgii (61 proc.), zaś najmniej na Malcie (12 proc.), w Irlandii (15 proc.) i w Rumunii (25 proc.) Polska, gdzie wg statystyk rozpada się 36 proc. związków małżeńskich, zajmuje 21 miejsce.

Polska – niechlubny lider „umów śmieciowych”

Podczas gdy w 2016 r. liczba bezrobotnych w Europie wynosiła 20,9 mln osób, w roku 2017 r. była obliczana na poziomie 18,8 mln osób. Skądinąd, wg danych z 2016 r. co trzecia umowa o pracę ma charakter umowy czasowej, bądź w niepełnym wymiarze godzin. W 2017 r. w Europie na bezrobociu przebywało ok. 21 mln osób, z czego 10 mln, to osoby, które długotrwale nie podejmowały pracy.

Najwięcej bezrobotnych znajduje się w następujących krajach: Grecja (21,5 proc. mieszkańców), Hiszpania (17,2 proc.), Włochy (11,7 proc.), najmniej w: Niemczech (3,8 proc.), na Malcie (4 proc.) i na Węgrzech (4,2 proc.). Polska, z wynikiem 4,9 proc. zajmuje 21 miejsce, ex aequo z Rumunią i Holandią.

Z kolei Polska prowadzi w rankingu krajów, które zatrudniają pracowników na warunkach tzw. „umów śmieciowych” - w 2016 r. było to aż 21,9 proc. wszystkich zatrudnionych. Kolejne miejsca za Polską zajmowały Hiszpania (21,8 proc.) i Chorwacja (19,3 proc.) Najmniej tzw. „śmieciówek” oferuje się natomiast pracownikom na Łotwie (3,2 proc.), w Estonii (3,4 proc.) i Bułgarii (3,6 proc.)

Inaczej wyglądają statystyki dotyczące zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin. Na takich warunkach pracuje aż co drugi obywatel Holandii, blisko 28 proc. Austriaków i 26 proc. Niemców i Duńczyków. W Polsce w niepełnym wymiarze godzin pracuje niewiele ponad 6 proc. obywateli, a w Bułgarii, która zamyka ranking, zaledwie jeden pracownik na 50. Głównymi przyczynami, dla których Europejczycy podejmują pracę w niepełnym wymiarze godzin są: brak możliwości znalezienia pracy na cały etat (26,1 proc.), choroba lub niepełnosprawność (24,6 proc.), opieka nad dziećmi lub dorosłymi, którzy tego wymagają (ponad 20 proc.)

Co czwarty Europejczyk zagrożony ubóstwem

Wg badań IFP, co czwarty obywatel Europy zagrożony jest ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. Najbardziej narażeni są mieszkańcy Bułgarii (40,4 proc. społeczeństwa), Rumunii (38,8 proc.), Grecji (35,6 proc.), Litwy (30,1 proc.) oraz Włoch (30 proc.) Najmniejsze zagrożenie występuję w następujących krajach: Czechach (ryzyko dotyczy 13,3 proc. mieszkańców), Finlandii (16,6 proc.), Holandii i Danii (po 16,7 proc.), Austrii (18 proc.) i Słowacji (18,1 proc). Wg badań w Polsce ubóstwo lub wykluczenie społeczne zagraża 21,9 proc. obywateli, co plasuje nasz kraj w połowie europejskiego rankingu.

Podsumowując, aż 21 mln Europejczyków, to osoby bezrobotne, spośród których aż 10 mln. to osoby na tzw. „długotrwałym bezrobociu”. 1 umowa o zatrudnieniu na 8 ma charakter czasowy, a co piąta dotyczy pracy w niepełnym wymiarze godzin. Ubóstwem i wykluczeniem społecznym zagrożona jest jedna czwarta Europejczyków, a 1 młody człowiek na 9 żyje w gospodarstwie domowym zmagającym się z bezrobociem.

Życie rodzinne i zawodowe trudne do pogodzenia

W krajach UE 3 pracowników na 10 może cieszyć się elastycznością dotyczącą czasu pracy, która ułatwia pogodzenie życia rodzinnego z obowiązkami zawodowymi. Dlatego wśród rodziców, zwłaszcza wśród kobiet większą popularnością cieszy się zatrudnienie na tzw. „niepełny etat”. Praca w niepełnym wymiarze godzin wybierana jest w 79 proc. przez kobiety (tj. 33,7 mln spośród 42 mln zatrudnionych) i aż w 82 proc. przez osoby mające dzieci.

Największy odsetek kobiet wśród osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin notuje się w Luksemburgu (85,5 proc.), Niemczech (83,8 proc.) i na Malcie (83 proc.). Najmniejszy – w Rumunii (51,4 proc.), Bułgarii (53,7 proc.) i na Cyprze (58,1 proc.) W Polsce kobiety stanowią 73,1 proc. osób zatrudnionych na takich warunkach.

Aż 97 proc. urlopów rodzicielskich trwa krócej, niż jeden miesiąc. Z kolei blisko 97,5 proc. matek decyduje się na urlop macierzyński trwający powyżej 12 miesięcy.

Opieka nad dzieckiem? Nie wszędzie

Aż 67 proc. Europejczyków nie decyduje się na korzystanie z opieki nad dzieckiem. Natomiast pośród tych, którzy z niej korzystają, ponad połowa oddaje dziecko pod opiekę na min. 30 godz. tygodniowo.

Liderem wśród krajów, których obywatele decydują się na skorzystanie z opiekunki lub instytucji zajmującej się dziećmi, jest Dania (69,6 proc.) Najmniej rodziców korzysta z tego rozwiązania na Słowacji (13,5 proc.) Polska zajmuje trzecie miejsce od końca, z wynikiem 17,1 proc. W przeciwieństwie do większości krajów Europy, to nie względy ekonomiczne są przyczyną tego, że Polscy rodzice wolą, by opiekę nad dzieckiem sprawowała rodzina – jedynie 4,6 proc. Polaków uznało bowiem usługi opieki nad dzieckiem za bardzo kosztowne.

Dysproporcje dotyczą także długości urlopów macierzyńskich w poszczególnych krajach UE. Ich średnia długość w Europie, to ponad 24 tygodnie, nie licząc możliwości wydłużenia. Najdłużej trwają one w Szwecji (78,2 tygodni), Bułgarii (58,6 tygodni oraz możliwość przedłużenia o kolejne 45,7 tygodni), Wielkiej Brytanii (52 tygodnie) oraz Danii (50 tygodni i możliwość przedłużenia o kolejne 14). Najkrótsze są w Niemczech (14 tygodni plus 4 dodatkowe), Słowenii (15 tygodni), Belgii (15 tygodni plus 2 dodatkowe) oraz na Łotwie (16 tygodni plus 2). Polska, gdzie urlop macierzyński trwa 20 tygodni i może zostać wydłużony o dodatkowe 11, plasuje się na 13 miejscu.

Wydatki na rodzinę niewielką częścią budżetu

Tylko w co trzecim państwie UE działa obecnie ministerstwo ds. rodziny (oprócz Polski są to: Niemcy, Austria, Chorwacja, Słowenia, Luksemburg, Finlandia, Słowacja i Malta). Według danych IPF w krajach UE średnio 1/4 PKB jest przeznaczana na wydatki socjalne (najwięcej we Francji: wg danych za 2015 r. było to 32 proc. PKB).

Jednak niespełna 9 proc. tych europejskich wydatków przeznaczona jest na rodziny: w 2000 r. było to zaledwie 2 proc. PKB (wobec 24,2 proc. przeznaczanych na „inne cele socjalne”), a w 2014 r. 2,4 proc. (wobec 27,5 proc.) „Chociaż procent PKB przeznaczony na rzecz rodziny wzrósł, to jednak wzrost ten był dużo mniejszy, niż w innych obszarach, co doprowadziło do jeszcze większych rozbieżności” - piszą autorzy raportu.

W 2015 r. liderem w rankingu państw, przeznaczających konkretny procent PKB na rzecz rodziny była Dania (3,5 proc.), za którymi plasowały się: Luksemburg (3,4 proc.) i Niemcy (3,2 proc.) a najmniejsze wydatki notowano w Holandii, Grecji i na Litwie (po 1,1 proc. PKB). W Polsce było to wówczas 1,5 proc. - czwarty najsłabszy wynik w Europie. Sytuacja ta uległa pozytywnej zmianie po wprowadzeniu programu 500 plus.

Wg raportu IPF, 2,4 proc. PKB, przeznaczane w Europie na pomoc rodzinie dzieli się na pomoc finansową (średnio 1,6 proc. PKB) i pozafinansową (0,8 PKB). Największy procent PKB przeznaczony na pomoc finansową w notowany jest w Luksemburgu (2,5 proc., natomiast 0,9 proc. na pomoc pozafinansową), najmniejszy – w Hiszpanii (0,5 proc. PKB na pomoc finansową i 0,8 proc. na pozafinansową).

Ogromne dysproporcje notowane są też wsparciem oferowanym w poszczególnych krajach UE. W Luksemburgu, który jest liderem rankingu, wynosi ono rocznie 2286 euro na osobę. W Grecji, która zamyka listę jest aż jedenastokrotnie niższe i wynosi 215 euro. Polska zajmuje wg zestawienia 19 miejsca ze wsparciem w wysokości 316 euro rocznie.

Z kolei średnia wysokość dodatków przyznawanych „na dziecko” wnosi w krajach UE 103 euro miesięcznie, jednak jedynie 1/4 państw wspólnoty europejskiej wypłaca świadczenia w wysokości lub powyżej tej średniej. „Łotewska rodzina potrzebowałaby 26 dzieci, aby otrzymać taką samą pomoc, jaką otrzymuje rodzina w Luksemburgu z jednym dzieckiem. Podobnie rodzina litewska potrzebowałaby 23 dzieci i musiałaby zarabiać mniej, niż 7433 euro rocznie, aby otrzymać taką samą pomoc, jak niemiecka rodzina z dwójką dzieci” - czytamy w raporcie. Jego autorzy zwracają też uwagę na tzw. „dyskryminację podatkową rodzin” - m.in. na fakt, że rodzice samotnie wychowujący dziecko płacą w krajach UE podatki wyższe średnio o 12,9 proc. od tzw. „pełnych” rodzin.

Potrzeba pilnych zmian

IPF nie ogranicza się w swoim raporcie do analizy danych, ale też postuluje konkretne i długofalowe zmiany, które mogłyby uratować sytuację rodzin i całego społeczeństwa Starego Kontynentu. To m.in. promowanie „odnowy demograficznej w Europie”, ujednolicenie polityk rodzinnych w poszczególnych krajach, co zniwelowałoby znaczące różnice m.in. w zakresie wsparcia socjalnego, likwidowanie dyskryminacji i nierówności społecznych, których podłożem jest sytuacja rodzinna.

Wśród konkretnych działań dla osiągnięcia tych długofalowych celów, IPF postuluje m.in. utworzenie „Instytutu na rzecz perspektyw rodziny” wewnątrz Komisji Europejskiej, przywrócenie unijnego obserwatorium polityk rodzinnych, doroczne spotkania ministrów z poszczególnych krajów, którzy kierują resortami ds. rodziny. Instytut widzi też potrzebę ujednolicenia polityk finansowych w poszczególnych krajach UE w zakresie wydatków na rzecz rodziny, a także wezwanie wszystkich krajów Wspólnoty Europejskiej do utworzenia ministerstwa bądź odpowiedniej jednostki na szczeblu rządowej, odpowiedzialnej za sprawy rodziny.

Wśród pomysłów zawartych w podsumowaniu raportu jest też m.in. ujednolicenie urlopów rodzicielskich: macierzyńskiego (20 tygodni), ojcowskiego (4 tygodnie), obu płatnych. Mowa jest też o obniżeniu stawek podatku VAT o 50 proc. w przypadku produktów i sprzętów dziecięcych i niemowlęcych oraz 50-procentowa obniżka podatku VAT na mieszkania dla rodzin. Instytut zachęca też m.in. do przygotowania programu wsparcia dla nastoletnich matek i tworzenia centrów prewencyjnych dla rodzin zagrożonych rozpadem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem